W logo prawda jest ukryta.
Są to cepy u koryta.
Kiedy gadzina ukąsi Żmudzina – od jadu Żmudzina zdycha gadzina

czwartek, 14 listopada 2019

Do Pani Wioletki

Pani Wioletko, a może by tak dla uczczenia 20 rocznicy UWM na odchodne strzelić taki gustowny kalendarzyk z Tomrichem, co? Przecież lud UWMu go kocha. Przyborowski by se okleił cały gabinet. Nowy rok za pasem!




W końcu zrozumiałem

W rok po powołaniu na prorektora Pana Przybylińskiego w końcu zrozumiałem, dlaczego go dokooptowano. Przyczyną jest to szczególne rozumienie słów pochodzenia obcego przez Tomricha i Przyborowskiego. Usłyszeli gdzieś, że UWM-owi grozi marginalizacja i powołali kogoś, kto się zna na marginesie. Teraz trzeba by ich było porozbierać i sprawdzić, gdzie mają wytatuowane nowe logo UWM.

Wśród 20 uczelni, które kandydowały do miana uczelni badawczych nie było UWMu.

Zwycięzcami są:

Uniwersytet Warszawski,
Politechnika Gdańska,
Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu,
Akademia Górniczo-Hutnicza im. Stanisława Staszica w Krakowie,
Uniwersytet Jagielloński,
 Politechnika Warszawska,
Gdański Uniwersytet Medyczny,
 Politechnika Śląska,
 Uniwersytet Mikołaja Kopernika w Toruniu,
 Uniwersytet Wrocławski.

Pozostałe uczelnie z pierwszej dwudziestki to:

Politechnika Łódzka,
Politechnika Wrocławska,
Uniwersytet Gdański,
Uniwersytet Łódzki,
Uniwersytet Medyczny w Białymstoku,
Uniwersytet Medyczny im. Karola Marcinkowskiego w Poznaniu,
Uniwersytet Medyczny w Łodzi,
Uniwersytet Pedagogiczny im. Komisji Edukacji Narodowej w Krakowie,
Uniwersytet Przyrodniczy we Wrocławiu
Uniwersytet Śląski.

W następnym rozdaniu nastąpi wymiana dwu najsłabszych z pierwszej dziesiątki. Chętnych jak widać nie brakuje. Szanse UWM są znikome. Będą dumnie kroczyć w szeregach uczelni niebadawczych. Poświęcili dla tego mirażu możliwość nabycia OSW. Chłopie z Dulska - lepszy wróbel w garści niż skowronek na dachu.

Przyborowski to wielki fantasta. Próbował podboju kosmosu. Nie udało się. Brona się do tego nie nadaje. Badania łubinu też. Snuł kiedyś plany stworzenia lwowskiej szkoły matematycznej w Olsztynie. Panie od cepów przy korycie, lwowska szkoła już była. Stworzyli ją ludzie błyskotliwi. Do tego nie nadają się ludzi ociężali od odznaczeń. Banach nie chciał żadnych tytułów, do obrony doktoratu koledzy zmusili go podstępem. Tomrich jest jego antytezą. Zabiega o kolejne zaszczyty, często podstępem. A propos zaszczytów. Nie tak dawno jako jeden z dwu rektorów w całej Polsce nie otrzymał nagrody ministra. Dlaczego Pani Wioletta nie napisała o tym  wyróżnieniu w Wiadomościach Uniwersyteckich?

środa, 13 listopada 2019

Kamyczek u Przyborowskiego

Do redakcyjnej poczty wpadł list o takiej treści:

Dzień dobry,
W ostatnim numerze  Wiadomości Uniwersyteckich
http://www.uwm.edu.pl/sites/default/files/wiad-uniwer/2019/wu-2019-10.pdf
zamieszczono artykuł p.t. "Z Senatu 20 .09. 2019". W artykule tym można znaleźć akapit:
"Na I rok łącznie UWM przyjął prawie 4 tys. kandydatów, co wypełniło limit przygotowanych miejsc w prawie 80%. Doskonałe wyniki w letniej rekrutacji osiągnął m.in. WNE przyjmując o 140 osób więcej ponad limit – poinformował prof. Jerzy Przyborowski, prorektor ds. kształcenia i studentów.


Słownik Języka Polskiego PWN:  "limit «nieprzekraczalna granica czegoś, najwyższa dopuszczalna ilość czegoś»

Trzeba przyznać, że pan prorektor "czuje" język polski jak mało kto.

Pozdrawiam,


Muszę przyznać, że list ten wprawił mnie w pewne zakłopotanie. Jak to, następca rektora Góreckiego, twórca nowego statutu ma kłopoty z właściwym użyciem słów obcego pochodzenia?

Jerzy Przyborowski zdecydował się zostać rektorem. Do sprawowania władzy nie jest potrzebny nadzwyczajny intelekt. To jasne od wieków. Dlatego można zrozumieć, dlaczego wybrał tę ścieżkę kariery.

Władcy potrzebują kompetentnego otoczenia, które pokazuje ich jako osoby o wszelkich przymiotach. Tu, niestety, na UWM jest cienko. Jak przyznaje sama szefowa uniwersyteckiej propagandy, Wioletta Ustyjańczuk - na UWM panuje amatorszczyzna. Mówiła tak przed sądem.  Jej komórka w tym względzie jest na poziomie kortowskiej średniej  bo przeoczyła, że intelekt Przyborowskiego niewiele odbiega od intelektu Góreckiego i w BMiP nie cenzurują wypowiedzi przyszłego księcia Kortowa. To błąd, bo poddani drą sobie łacha z następcy największego rektora w historii Warmii i Mazur, a przecież drobna korekta językowa mogłaby temu zapobiec.



poniedziałek, 11 listopada 2019

Pieśń moich przodków

Tak śpiewali moi przodkowie w wojsku Chodkiewicza. Po litewsku. Kadry pochodzą z rosyjskiego filmu "Rok 1612". W tej wojnie brali udział Stefan i Hieronim Monczuńscy. Hieronim dowodził "chorągwią  pancerną". Ta nazwa brana dosłownie brzmi co najmniej dziwnie. Jazda pancerna szła po bokach husarii i dorzynała wroga.



Ubogi szlachcic

Otrzymałem zapytanie "Czy prosty chłop będzie się mógł odzywać do szlachty?"
Jak historia pokazała - były takie precedensy. Za ich sprawą jestem na świecie. Moja droga babcia Urszula wydała się za Leona Romanowskiego. W księgach parafialnych w Zoślach jest zapisane, że był chłopem. Romanowscy mieszkali w Owsiance - gospodarstwie otrzymanym przez mego pradziada - Adama - od  Tyszkiewiczów - właścicieli Landwarowa. Wynagrodzili w ten sposób jego nadzwyczajne umiejętności lingwistyczne i pracę. Adam Romanowski znał wiele języków, w tym również ludów Północy, którymi posługiwali się robotnicy  w pałacu Tyszkiewiczów w Kretyndze. Dzięki temu oraz nadzwyczajnie dobremu charakterowi (którego, niestety, nie odziedziczyłem)  pradziad Adam zarządzał pracami w tym majątku. Opowiadała mi o tym ciocia Stasia, która ponad wszelką wątpliwość jest 100% szlachcianką. Lato 2019 na Litwie - wycieczka życia.







sobota, 9 listopada 2019

Litwo! Ojczyzno moja!

Często przy okazji Święta Niepodległości oddaję się lekturze literatury lekkiej i przyjemnej, która mi się z nim kojarzy. Najczęściej są to książki Karola Olgierda  Borchardta lub  Adama Mickiewicza. W tym roku słowa inwokacji do Pana Tadeusza nabiorą dla mnie bardziej dosłownego znaczenia. Latem  odbyłem podróż na Litwę, aby spotkać się z moją rodziną. Moja ciocia, Stasia, przekonywała mnie, że jestem Litwinem - przynajmniej po kądzieli. Nie była to czcza gadanina. Wsparła się dokumentami. Moi ziomale pokazali mi wywód szlachecki rodziny Monczuńskich. Urszula Monczuńska to była moja babcia. Pod wpływem klarownej argumentacji poczułem się Litwinem i od razu Polacy zaczęli mnie drażnić. Siedziałem w restauracji nad brzegiem Neru na skraju skarpy. W dole w wiła się rzeka. Puszcza - po horyzont. Widok zapierał dech. Po stromych schodach do restauracji wracali ze spaceru polscy malkontenci.  Narzekali na jakość potraw.  Ja, jako świeżo upieczony Litwin czułem niezwykłą irytację.  Nigdy w życiu nie jadłem bardziej żylastego mięsa, lecz mój neoficki patriotyzm i miłość do nowej ojczyzny przytłumiła ten drobiazg.

Właśnie po tym jak odwiedziliśmy Kiernawę (jedną z dawnych stolic Litwy) i  jak moja ciocia o mało co nie udowodniła, że pochodzimy niemalże od Mendoga zabrała nas do tej restauracji, której główną atrakcją nie było menu lecz wspaniały widok. Poczułem się trzystuprocentowym Litwinem.


Wywód szlachecki rodziny mojej babci

Moi przodkowie zdobyli Moskwę pod hetmanem Chodkiewiczem. W jego wojskach mówiono po litewsku. Jeden był porucznikiem (rzeczywistym dowódcą) chorągwi pancernej - 120 jeźdźców niosacych wrogowi Apokalipsę.  Wojska pancerne  szły na skrzydłach husarii i kończyły jej śmiercionośne żniwo.