W logo prawda jest ukryta.
Są to cepy u koryta.
Kiedy gadzina ukąsi Żmudzina – od jadu Żmudzina zdycha gadzina

piątek, 30 grudnia 2016

Marzenia Tomricha. Część 3

Postanowiłem spełnić marzenia Tomricha do końca. Nie tylko wysłałem korespondencje elektronicznie, ale także papierowo, aby zadośćuczynić wymogom kpk. Kosztowało mnie to 16,00 zł. Jak twierdzi Tomrich - jestem miłośnikiem gotówki. W tym punkcie przyznaję mu rację. Jednak nie jestem skąpy. Postarałem się, aby również Tomrich mógł wypowiedzieć swoje kwestie przed śledczymi. Niech się nie wstydzi. Dam mu szansę uczestnictwa w castingach w KWP. Zobaczymy, czy ma tremę? U mnie już zdobył nagrodę literacką, o czym TUTAJ a po ostatnich wyczynach również komentatora roku. No i teraz posunął się do gróźb karalnych. Ma repertuar.


Tomrich - spełniłem Twoje marzenia 2

Nie musisz wydawać na znaczki. Zobacz i się ciesz.


Tomrich - spełniamy marzenia

Wczoraj wieczorem na portalu Debata odezwał się tuman o nicku "Haro". Proszę spojrzeć na idiolekt tego osobnika. Sposób wypowiadania znamionuje osobę niepełnosprawną intelektualnie lub pod wpływem alkoholu. Jedno zresztą nie wyklucza drugiego. Na marginesie, napiszę do Gowina, że w ramach "dobra UWMu" ktoś posuwa się do gróźb karalnych.


W podobnym stylu wypowiada się inny tuman "Tomrich". Idiolekt jest niemal identyczny i przypomina sposób wypowiadania się pewnego członka PAN.

Ściągać kasę, kombinować - tak lubi się wypowiadać bohater poniższego audio.


Tomrich! Spełniłem Twoje marzenie. Postaram się być na policji w tej sprawie. Zgłosiłem się zresztą już 28 grudnia.


Kronika kryminalna UWM. Odcinek - działki

Wśród zjawisk wymagających wyjaśnienia powinny być przyczyny umorzenia tego śledztwa przez prokuraturę. Tam szkoda moim zdaniem przekroczyła znaczne rozmiary.


czwartek, 29 grudnia 2016

Kronika kryminalna UWM. Odcinek - logo


Wpłynęło do redakcji

Poniższe pismo wpłynęło do redakcji. Dla mnie nie jest jasne w jakim celu UWM eskaluje konflikt z Piotrem Obarkiem poprzez rozszerzenie pola sporu. Trzeba naprawdę nie znać się na taktyce, aby strzelać ślepakami. To chyba najgłupszy duży uniwersytet planety.

 
 
 
Olsztyn, dnia 29 grudnia 2016r.
Piotr Obarek

(adres do wiadomości Redakcji)



Redaktor Naczelny
Portalu internetowego„Debata”



W imieniu własnym, na podstawie art. 31a ust. 2 ustawy z dnia 26 stycznia 1984r. Prawo prasowe, wnoszę o opublikowanie sprostowania kłamliwych informacji zawartych w artykule redaktora Adama Sochy, zamieszczonego na portalu internetowym „Debata” w dniu 28 grudnia 2016r. pod tytułem „UWM odrzuca roszczenia Piotra Obarka w sprawie logo”.

Tekst sprostowania:


Kłamstwem jest, iż moja pełnomocnik – radca prawny Małgorzata Necel-Gizowska otrzymała pismo od pełnomocnika UWM – radcy prawnego Jarosława Szczechowicza w sprawie odrzucenia ugody, którego rzekoma treść omówiona została przez redaktora Adama Sochę w artykule.
Oznacza to, iż za sprawą pełnomocnika UWM, naruszającego tajemnicę zawodową, dziennikarze oraz za ich pośrednictwem opinia publiczna, zostali zaznajomieni ze sposobem zakończenia negocjacji ugodowych zanim treść stanowiska UWM dotarła do mojego pełnomocnika i do mnie.

Kłamstwem jest, że zamieszczone w tekście zdjęcie oznaczone jako godło UWM przedstawia rzeczone godło. W rzeczywistości jest to bowiem projekt jednej strony medalu przyznawanego przez władze UWM znanym osobom pod nazwą „Benemerenti Universitati Nostrae [dobrze zasłużonemu naszemu uniwersytetowi].
Dodać należy, iż dopisek na skanie projektu medalu o treści GODŁO UWM, nie może w tej sytuacji pochodzić od Jerzego Stankiewicza, a musiał zostać sprokurowany na potrzeby niniejszej sprawy. Oznacza to, że zamieszczenie zdjęcia projektu Jerzego Stankiewicza w zamiarze pełnomocnika UWM Jarosława Szczechowicza oraz redaktora Adama Sochy, jest kolejną próbą przypisania mi naruszeń prawa autorskiego i deprecjonowania mojej osoby, zarówno jako artysty, jak i nauczyciela akademickiego w oparciu o sfałszowane dowody.”
Kłamstwem jest jakobym przy tworzeniu godła UWM inspirował się projektem godła artysty rzeźbiarza Jerzego Stankiewicza. Według uzyskanych w dniu dzisiejszym informacji, od początku UWM posługuje się jednym niezmienionym godłem, którego autorem jestem ja – Piotr Obarek.



Prof. UWM Piotr Obarek

Pełnomocnik mieszający w głowach

Sądziłem,  że doktor habilitowany Jarosław Adam Szczechowicz to znakomity prawnik. Znakomity prawnik to taki, który zna prawo. Świetny to taki, który zna sędziów. Wygląda na to, że pełnomocnik UWM nie jest prawnikiem znakomitym, ale tylko świetnym. Skąd pierwszy wniosek? Przeczytajcie Państwo artykuł portalu "Debata" UWM odrzuca roszczenia Piotra Obarka w sprawie logo.

Wypowiedzi mecenasa Szczechowicza można określić angielską diagnozą "verbal diarrhoea & mental constipation".
Twierdzi, że nie doszło do naruszenia prawa autorskiego ponieważ UWM zlecił wykonanie nowego logo firmie profesjonalnej. Taki argument nie mógł wyjść z głowy posługującej się zdrowym rozsądkiem. Argument o "utworze inspirowanym" w danym przypadku jest chybiony jak tytuł jego rozprawy habilitacyjnej (o tym za chwilę). Wystarczy się przez moment przyjrzeć obu logotypom. Podobny zabieg retoryczny widziałem kiedyś, gdy pewien biznesmen nazywał przestępstwo gospodarcze "swobodą gospodarowania".

 Czy mecenas Szczechowicz  nie rozumie prawa autorskiego? Możliwe, że uprawia wykładnię na życzenie swojego mocodawcy. Stąd słabość intelektualna. Z pewnością zapomniał co znaczy etyka radcowska, ponieważ ujawnił szczegóły proponowanej przez Piotra Obarka ugody oraz pisma do jego pełnomocnika.  Poza tym dowiódł, że zmiana logotypu była przeprowadzana świadomie i w złej wierze. Wrogowie jego i rektora Góreckiego mogą się bardzo cieszyć z publikacji w Debacie. Przy jednym założeniu - że prokuratorzy i sędziowie nie będą łajdakami, co wcale nie jest pewne.

Dobra rada

Piotrowi Obarkowi sugeruję taki tok postępowania
1. Doprowadzenie do wszczęcia postępowania dyscyplinarnego wobec mecenasa Szczechowicza.
2. Zawiadomienie prokuratury o naruszeniu przez Ryszarda Góreckiego art 115 kk.
3. Zawiadomienie prokuratury o usiłowaniu niegospodarności w UWM poprzez zmianę logotypu na logotyp z wadą prawną (dopiero nowy logotyp jest plagiatem). Wymiana logotypu będzie operacją kosztowną.
4. Po skazaniu  Góreckiego doprowadzenie do procesu z przepisów o odpowiedzialności karnej podmiotów zbiorowych wobec UWM. Tam są fajne kary i odszkodowania. Można w niektórych przypadkach doprowadzić nawet do zakazu dotowania takiego podmiotu.

Tytuły, tytuły, tytuły

Pan mecenas Szczechowicz uzyskał habilitację na Słowacji. Tytuł jego rozprawy to "Občianskoprávna zodpovednosť vlastníka motorového vozidla za škody spôsobené v cestnej premávke". Po przetłumaczeniu na polski brzmiałby on tak "Odpowiedzialność cywilna właściciela mechanicznego środka komunikacji za  szkody wyrządzone w ruchu lądowym". Tymczasem według recenzentki jego rozprawy habilitacyjnej, Pani  doc. JUDr. Monika Jurčová, PhD. w rozprawie jest mowa o odpowiedzialności "držiteľa" to jest posiadacza środka komunikacji. Posiadacz i właściciel  to podstawowe i różne terminy prawa. Dlaczego mec. Szczechowicz zdecydował się napisać i bronić pracę habilitacyjną w języku, którego nie zna?



środa, 28 grudnia 2016

Debata

Dziękuję portalowi debata.olsztyn.pl za zauważenie mojego wpisu i bloga. Wpis z Debaty jest TUTAJ.  Jeden mały drobiazg - nigdy nie pracowałem na UWM.

Dziekan Radosław przemówił

Na portalu olsztyn.wm.pl przemówił dziekan Radosław:
Rzecze tak "Ponad pół miliona zostało zwrócone w związku z tymi nieprawidłowościami - mówi dr hab. Radosław Wiśniewski, koordynator projektu Na czym polegały te nieprawidłowości? - Uważamy, że wdrożyliśmy wszystkie elementy. NCB ma na ten temat odmienne zdanie. To nie było świadome działanie. Podobne problemy miały także inne uczelnie - dodaje."
 Drogi Panie dziekanie. Gwoli ścisłości. UWM stracił na tym projekcie nie tylko to co musiał zwrócić NCBiRowi. Również musiał "konserwować archiwalny system kadrowo płacowy" oraz zapłacił 28 tysięcy z haczykiem za modyfikację tego "nie używanego" systemu aby wydrukować w roku 2016 PITy za 2015 rok. Nieprawdaż?

Twierdzi Pan, że UWM wdrożył wszystkie elementy. Możliwe. Tylko, że nie były one wdrożone w dniu 29 sierpnia 2014. Żaden z elementów nie był wtedy wdrożony. Pan jednak nie powstrzymał zapłaty za pełne wdrożenie. Pana uczony kolega - prof. Gornowicz raczył donieść do NCBiR, że start produkcyjny systemów przeniesiono na 1 stycznia 2015. Umowa wymagała startu produkcyjnego  1 lipca 2014. Protokół odbioru ten fałszywy fakt ( że zadanie wykonano zgodnie z umową) potwierdził. Gornowicz doniósł na Pana.

Zapomniał Pan, jak ochoczo Państwo przepisywaliście specyfikacje przetargowe z innych uczelni, w których znane było rozstrzygnięcie przetargu. Jakimś cudem na podstawie tej specyfikacji zwyciężyła  ta jedna, jedyna firma. Nikt inny nie odważył się zgłosić z ofertą, bo wiedziano, że zadanie jest niewykonalne, w zakreślonym terminie. Sposób prowadzenia przez Pana projektu w idealny sposób nadaje się do znalezienia najmniej uczciwej firmy na rynku. Panie Dziekanie Radosławie. Świat nie jest UWMocentryczny. Sposób prowadzenia przez Pana projektu nie tylko narusza interes UWM-u, ale również interesy Polski i Unii Europejskiej ponieważ zniekształca mechanizmy uczciwej konkurencji.

Twierdzi Pan, że podobne problemy miały inne uczelnie. Powinien Pan złożyć wykaz tych uczelni i problemów w prokuraturze. Jeśli były istotnie podobne, to można tam podejrzewać zaistnienie przestępstwa z art. 271 par 1 kk. Podejrzewam, że wiele z tych uczelni jest wśród tych, które są na mojej liście "podobnych SIWZ". Pan powinien stanąć w obronie praworządności i wspomóc organy ścigania swą wiedzą.

"To nie było świadome działanie" rzecze geodeta od informatyki. Nad całym projektem czuwał wyznaczony przez rektora Jerzy Przyborowski - rolnik, który nie wie co jest w informatyce częścią nadziemną i podziemną. Ma trudności z wykonaniem polecenia - "zielonym do góry". Tacy do bycia nieświadomymi nadają się idealnie.

Swoją drogą dziwię się NCBiRowi, że nie zabrał całości dotacji. W świetle umowy z UWM  miał do tego prawo, bo podejrzewa fałszerstwo intelektualne. Ale może to jeszcze przed nami?



wtorek, 27 grudnia 2016

Wolne media

By Mohylek z polskiej Wikipedii,
W odróżnieniu od "wolnych mediów" p.o.Ducha jest medium szybkim. Postanowiłem tym razem wyprzedzić konkurencję. Śpieszę z informacją, że Prokuratura Okręgowa w Olsztynie nadzoruje śledztwo w sprawie podejrzenia wyrządzenia znacznej szkody majątkowej Uniwersytetowi Warmińsko-Mazurskiemu w Olsztynie, w kwocie 586.154,01 zł., przez osoby pełniące funkcje kierownicze w ramach projektu „Wzmocnienie potencjału adaptacyjnego UWM w Olsztynie”

Co się kryje pod nazwą „Wzmocnienie potencjału adaptacyjnego UWM w Olsztynie”? Chodzi o sławetne wdrożenie ZSI, opisywane przeze mnie wielokrotnie. Strona z opisem dokonań jest tu. Złożyłem doniesienia do CBA, NCBiR i OLAF że moim zdaniem protokół końcowy wdrożenia potwierdza nieprawdę. Prawnicy przełożyli to na numerek 271 § 1 kk oraz dołożyli art. 296 § 1 kk. Ponieważ śledztwo jest w toku nie będę przytaczał mej argumentacji oraz pokazywał jakimi dowodami dysponuję poza tymi, które już pokazałem na blogu. Komenda Wojewódzka jeszcze ich nie zna, a sądzę, że się przydadzą.

Casting

Teraz wielu z Państwa będzie chodziło na swoiste castingi do Komendy Wojewódzkiej. Będziecie Państwo przesłuchiwani, ale o dziwo już po zagraniu swoich ról. Przesłuchiwani będą też statyści. Zwracam Państwa uwagę na fakt, że od kwietnia 2016 został podwyższony górny zakres karalności za składanie fałszywych zeznań z 3 do 8 lat. Zagrożenie karą z  art. 296 § 1 kk w zw. z art. 271 § 1 kk to 5 lat. Uważajcie Państwo, aby nie popaść pod wyższe zagrożenie niż to, które dotyczy tej sprawy.

Audi A6 vs Syrenka full wypas

Kierownictwo uczelni włożyło wiele wysiłku we wdrożenie i podjęło wielkie ryzyko wdrażając nowy system. Spodziewali się, że nabywają co najmniej Audi A6. Nabyli co najwyżej Syrenkę full wypas.

Ciekawość

Ciekawi mnie jak szybko "wolne media" zainteresują się tą sprawą. Przecież tu kwota jest wyższa niż 529.972 zł w sprawie skryptów. Tam urządziły prawdziwą nagonkę na osobę zwolnioną z pracy w UWM. Może też wzbudzę choć trochę empatii u tych, którzy usiłują jej zaszkodzić. Pochodźcie trochę w jej butach!


piątek, 23 grudnia 2016

Wesołych Świąt

Wesołych Świąt wszystkim czytelnikom życzy p.o.Ducha.
Niech Państwo trafiają w życiu na swoje "Favorite Things".

Favorite Things - jedna z piosenek wszechczasów.



czwartek, 22 grudnia 2016

News się szerzy

O perypetiach UWM z prawem autorskim napisano również w express.olsztyn.pl. Pod tym linkiem
Plagiat logo UWM? Sprawę ma zbadać prokuratura.

P.o. Ducha nie otrzymała od Piotra Obarka tekstu oświadczenia. Wiadomo - jestem niepoważny, a sprawa jest poważna. Gdyby Piotr Obarek przysłał oświadczenie do mnie to można by było sobie pomyśleć, że sobie robi jaja z całej sprawy.

Wracając do prawa autorskiego to :
   
" Art. 122.
Ściganie przestępstw określonych w art. 116 ust. 1, 2 i 4, art. 117 ust. 1, art. 118 ust. 1, art. 1181 oraz art. 119 następuje na wniosek pokrzywdzonego."

Ja bym rozumiał, że przestępstwa z art. 115  są ścigane z urzędu. Hello, czy czyta to jakiś prokurator? Jak się ktoś z państwa wkurzy na UWM, to wiecie Państwo co robić, no nie?




środa, 21 grudnia 2016

Prasówka c.d

Radio Olsztyn poruszyło również sprawę logo UWM. Pod tym linkiem można obejrzeć zestawienie obu logotypów oraz wysłuchać wypowiedzi Piotra Obarka. Ja sam nie odważę się umieścić żadnego z logotypów bo się bardzo boję doktora habilitowanego ( w Paneuropejskiej  Szkole Wyższej w Bratysławie ) Jarosława Adama Szczechowicza. Jest on niezwykle sprytny i można się nabawić kłopotów bo może mnie skarcić za naruszenie prawa autorskiego.

Zdumiewający jest pomysł wydania środków na zeszpecenie loga. Oprócz kosztu poniesionego na opracowanie nowego logotypu UWM czekałyby dalsze koszty wymiany wszelkiego oznakowania. Kilkaset tysięcy złotych. Znaczna szkoda majątkowa.

Prasówka

"Wprost" znowu o UWM
Trzecia afera w ciągu roku na UWM w Olsztynie. Prokuratorskie zarzuty dla pracowników



Swieżo z rektoratu

Nadrabiam troszkę zaległości. Otóż mam dla Państwa dwie wiadomości sprzed dwu tygodni. Rektor zabronił:
1. kolportażu miesięcznika "Debata" na UWM.
2. odbierania telefonów od profesora Marka Wrońskiego z Forum Akademickiego.

Co za zadziwiająca zmiana wektorów!?

Logo c.d.

Portal TVP Info obszernie relacjonuje potyczki UWM z prawem autorskim. Czytamy:
"Profesor Obarek powiadomił Uniwersytet, że ten złamał warunki umowy. — Kieruję zawiadomienie do prokuratury o popełnieniu przez Ryszarda Góreckiego, rektora UWM, przestępstwa z art.115 prawa autorskiego. Nie mogę dopuścić do tego, aby sprawca tego przestępstwa bezkarnie, wbrew prawu, ingerował w formę mojego dzieła i prostym zabiegiem, polegającym na deformacji i zniekształceniu logo, przywłaszczał sobie jego autorstwo — mówi prof. Piotr Obarek."
Całość pod linkiem Skandal na Uniwersytecie Warmińsko-Mazurskim w Olsztynie. W tle plagiat i CBA

Miesiąc temu wolontariusze podesłali mi pismo rektora Przyborowskiego 
 Muszę przyznać, że dzieło to wprawiło mnie w takie osłupienie, że do dziś nie mogę z niego wyjść. Prorektor zabrania wykonania zarządzenia rektora. Odcina się od polecenia przełożonego. Gubię się w domysłach, co się działo w UWM. Z nadesłanych do mnie dokumentów można wyprowadzić wniosek, że to właśnie rektor Górecki był siłą sprawczą popełnienia plagiatu na logu profesora Obarka, a rektor Przyborowski stara się walczyć ze skutkami nierozważnego postępowania swojego przełożonego. Czy wnioskowanie jest słuszne, nie wiem.

Mam relację z gabinetu rektora, że profesor Górecki wezwał swoich zastępców i pokazał im stosy materiałów oznaczonych splagiatowanym logiem. Przydzielił dla każdego z przybyłych po jednym. Udzielił im instrukcji, jak zaklejać na kalendarzach nowe logo starym oraz niszczyć materiały oznaczone nowym logiem. Następnie odczytał treść art. 115 prawa autorskiego. Prorektorzy kolejno podchodzili do szefa i z ręką na egzemplarzu ustawy "Prawo autorskie" przysięgali na własne tytuły naukowe, że wypełnią dokładnie wszystko, co im w zakresie loga polecił przełożony. Po odebraniu przysięgi Rektor uderzał każdego z nich berłem, na którym widnieje logo profesora Obarka.

Padła komenda "siadł i wstydził się". Rektorzy siedli przy przydzielonych im stosach  wsparli się na rękach i przybrali zawstydzone wyrazy twarzy. Po komendzie "do dzieła" zaczęli drzeć lub zaklejać nowe logo na przydzielonych im materiałach.  Na pomoc zawołano sekretarki. Grupa rodzajowa zaintonowała "Prząśniczkę" Moniuszki i przystąpiła do pracy.




 

sobota, 17 grudnia 2016

Ergonomia

Z coraz większym przekonaniem dochodzę do wniosku, że źle pojmuję, czym jest ergonomia.  W swojej dotychczasowej praktyce dążyłem do tego, aby podczas wprowadzania danych użytkownik musiał wykonywać ja najmniej czynności, aby mógł wprowadzić jak najwięcej danych w jednostce czasu.  Konsekwencją tego jest to, że użytkownik pracuje niezwykle intensywnie. Jest wyzyskiwana każda jego sekunda. Musi pracować niemal bez przerwy.

Nowy ZSI UWM w Olsztynie radykalnie zrywa z tą koncepcją ergonomii. Daje to użytkownikowi możliwość dodatkowej rozrywki. Skoro periodycznie na ekranie wyświetla się kursor w kształcie klepsydry lub "koła fortuny", to użytkownik nie może nadwyrężyć swych sił. Ma przymusowo zorganizowaną "gimnastykę śródlekcyjną". Może sobie w czasie kręcenia się koła fortuny zrobić herbatę, pospacerować lub też patrzeć w to koło i próbować autohipnozy w celu doskonalenia jego relacji z otaczającą rzeczywistością. To jest ten właściwy postęp, który wzbogaca ludzi, a nie zabijanie indywidualności poprzez zmuszanie do intensywnego wysiłku.

Niepotrzebnie przedstawiciele dostawcy tłumaczą, że to zjawisko występuje tylko w UWM. To nieprawda. W innych uczelniach też ono występuje. Właśnie należy chwalić dostawcę za wyjątkową dbałość o zdrowie użytkowników. Dotarła do mnie relacja, że niektóre operacje, które inne systemy wykonują w kilka sekund, nowoczesny, ludzki system ERP wykonuje 4 godziny. To jest właśnie ten właściwie rozumiany postęp. Niech maszyny się męczą a nie ludzie.

piątek, 9 grudnia 2016

Epitafium

7 grudnia 2016 odszedł Greg Lake, członek zespołu Emmerson, Lake and Palmer. Ostatnio mieszkał w USA. W jednym z wywiadów mówił, że bardzo go cieszyło, że mógł sobie chodzić po sklepie, słuchać swych piosenek i nie być rozpoznanym.  Tu w innym wywiadzie. 




A tu  prawie a cappella w utworze Bestii (King Crimson) "Epitaph"  . Słowa Petera Sinfielda.

"Knowledge is a deadly friend
If no one sets the rules
The fate of all mankind I see
Is in the hands of fools"




A tu moja ulubiona piosenka z ELP


środa, 7 grudnia 2016

Magiczna faktura

Z literatury znamy magiczne  zaklęcia, różdżki, flety i inne czarodziejskie przedmioty. Wczoraj oglądałem fakturę o niezwykłej mocy. Po jej obejrzeniu pewien prezes utracił chęć pozostawania na stanowisku "ze względów osobistych". Faktura ta wypadła z magicznej szafy pewnej księgowej. Miała ona hobby polegające na przechowywaniu lokalnych, prywatnych kopii dokumentów.  Taki papierowy back-up.

Zaklęć na tej fakturze oprócz kwoty, wystawcy i płatnika nikt nie mógł pojąć. Kwota niewielka - 18000 zł brutto. Moc tego dokumentu tkwi między innymi w tym, że pewna osoba  twierdzi, że imię i nazwisko na odwrotnej stronie dokumentu są jej, ale podpis nie. Czary!

Zainteresowanych faktografią informuję, że sprawa nie dotyczy UWM. 
Wydała mi się po prostu śmieszna, a szczególnie śmieszny wydał mi się sposób jej prezentowania przez "odkrywców" faktury.

wtorek, 6 grudnia 2016

Czytanka

Polecam lekturę http://nszz-stocznia.pl/raport-olaf-za-ktory-zosatla-odwolana-teresa-kaminska/. Znam osobiście autorów doniesienia do króla OLAFa na Tereskę od Ochrony Wód z ART, bardzo związaną "emocjonalnie" z doktorem honoris causa UWM profesorem Jerzym Buzkiem.
To oni mi polecili OLAF.

wtorek, 29 listopada 2016

sobota, 26 listopada 2016

Praktyczne rozwiązania

Praktyczne rozwiązanie poszukiwania wzajemnie tłumaczonych tekstów prawniczych w nieznanych językach leży w bioinformatyce. Pomysłów tam co niemiara. Można sobie poczytać tu:

Sequence alignment

piątek, 25 listopada 2016

Obliczanie funkcji charakterystycznej tekstów prawnych.

Dla ilustracji pokażę Państwu jak stwierdzić podobieństwo tekstów, które są wzajemnym tłumaczeniem nie znając języków oryginału i tłumaczenia. Dla człowieka to łatwe, dla maszyny też, tylko trzeba troszkę czasami popracować nad dobrym algorytmem.
Weźmy Prawo Zamówień Publicznych. Dlaczego tekst ustawy? Otóż teksty prawne nie są chronione prawem autorskim, więc można na nich sobie używać do woli. Gdybym na przykład wziął do obróbki jakieś dzieło uczone mogłyby powstać wątpliwości na tle Ustawy o Prawie Autorskim i Prawach Pokrewnych (chyba jakoś tak ona brzmi). Prawo autorskie we współczesnej cywilizacji to bardzo delikatna materia.
Oto oryginał

Funkcja charakterystyczna (poduchan) zakreślonego tekstu wynosi
29 2004 1 1 2 1 3 1 1 5 2001 97 1050 2 2 3

A oto tłumaczenie
Poduchan tego tekstu wynosi
29 2004 1 1 2 1 3 1 1 5 2001 2002 97 1050 2 2 3

Porównajmy
29 2004 1 1 2 1 3 1 1 5 2001           97 1050 2 2 3
29 2004 1 1 2 1 3 1 1 5 2001 2002 97 1050 2 2 3

Z takimi drobnymi różnicami algorytmy dadzą sobie radę. To, że tekst przetłumaczony jest w tym fragmencie bardziej precyzyjny (uzupełniono rok Dziennika ustaw) nie budzi zdziwienia. Wszak to wersja eksportowa. 

sobota, 19 listopada 2016

Gematria

 Rabbi Mordechaj Kraft wyjaśnia szczególną rolę języka i alfabetu hebrajskiego. W skrócie, w księdze Genesis powiedziane jest że " na początku było słowo ". Słowo było hebrajskie. Poszczególne litery hebrajskie noszą znaczenie. Pewne litery składają się z innych. Dla przykładu aleph א składa się z dwu jot י i jednej waw ו . Kabaliści twierdzą, że hebrajskie słowa (ich brzmienie i zapis) mają znaczenie podobne do wzorów chemicznych. Jest to jedyny język naturalny tego typu. Dla przykładu słowo kara אנש, czytaj "onish" (tak jak marka kosmetyków dla mężczyzn) interpretują jak odpadnięcie od najwyższej istoty.  א aleph - symbolizuje tego, którego imienia nie wolno wypowiadać bez ważnej przyczyny,נש  oznacza odpadnięcie. Swój wykład kończy wyjaśnieniem pochodzenia słów abra kadabra אברא קדברא . Ten zwrot oznacza "stworzę przez mowę". Jest taka maksyma "nomina sunt consequentia rerum". אברא קדברא oznacza coś diametralnie innego. Dobry aktor z tego rabbiego.
 

środa, 16 listopada 2016

Cywilizacja tekstu kopiowanego

Jak mawia pewien klasyk "polski system prawny to idiotyzm stosowany".

To co mamy w Polsce jest łudząco podobne do prawa. Podobieństwo to  jest podobne do podobieństwa UWM do prawdziwego uniwersytetu.

Nie ulega wątpliwości, że UWM jest ośrodkiem cywilizacji tekstu kopiowanego. Najbardziej znane przypadki kopiowania tekstu występują na Wydziale Prawa i Administracji. Pozwolą Państwo, że przypomnę odezwę Rady Wydziału WPiA UWM w sprawie nowej ordynacji wyborczej. Jest we wpisie "Mars napada" . Pod dokumentem  figuruje podpis doktor odhabilitowanej Elżbiety Żywuckiej-Kozłowskiej.  No cóż, jeśli się pisze lub podpisuje dokumenty takie jak ta uchwała, lub uchwała Senatu UWM o zwalczaniu osób "działających na szkodę uczelni", którą na porządek obrad w czerwcu 2014 wprowadził były dziekan S. Pikulski to nie pozostaje nic innego niż jako dorobek naukowy prezentować dzieła innych autorów.  Tylko trzeba uważać, aby kopiowanego dzieła nie uszkodzić. Tu p. Żywucka- Kozłowska nie dochowała należytej staranności. Argument nowego dziekana, p. Kasprzaka,  "że nie zgadza się z negatywnymi opiniami członków Komisji Habilitacyjnej, zaś kandydatka jest dobrym człowiekiem i nie zasługuje na niesprawiedliwą ocenę" zaskakuje infantylizmem. No tak "swoja baba". 
No cóż, gdy na jakiś temat wypowiada się Monika Płatek to trzeba się z taką opinią liczyć.

wtorek, 15 listopada 2016

Dobrzy ludzie pomogli

Dla dobra UWMu poświęca się nie tylko rektor, ale także niemal cała północna Polska.
Ciekawe, jak na ten przypadek spojrzy Uniwersytet Wielkiej Mistyfikacji?
https://forumakademickie.pl/fa/2016/11/habilitacja-z-prawa-na-lewo/
Wszak to ulubiony przez rektora Wydział Prawa i Administracji. 
Inkubator nauki. Z takich elementów ułożyć Uniwersytet to trzeba umieć. Prawdziwi Totumfaccy rektora. Oni chyba naprawdę wierzą, że uprawiają naukę. Najkomiczniejszy wydział wszechświata. UWM komiczny, ale jądrem tej komedii WPiA.


poniedziałek, 14 listopada 2016

Łokieć tenisisty

No i nabawiłem się łokcia tenisisty. Dlatego pisać będę rzadziej. Przez ostatnie 3 lata napisałem mniej więcej tyle samo oprogramowania co przez pozostałe 35 lat za klawiaturą komputera. Uważajcie młodzi informatycy.

niedziela, 13 listopada 2016

Zawsze w pracy

Opowiedział mi pewien człowiek związany z kościołem, że przechodząc przed ekranem w kinie, klęknął i przeżegnał się. Niektórzy są zawsze w pracy.

czwartek, 10 listopada 2016

Rozwój metody badawczej - hash Poduchy

Jak wspominałem, odkryłem metodę analizy porównawczej tekstów, pozwalającą na postawienie hipotezy, że dwa teksty w różnych językach są przekładem. Pomysł zasadza się na obliczeniu funkcji charakterystycznych obu tekstów i ich porównaniu. Czym jest funkcja charakterystyczna? To jest "wyciąg" z tekstu, zawierający jedynie cyfry. Taki "hash Poduchy" - poduchan. Na przykład taki:
436436125041543614354361435152435153436143543614354361153155.
Bierzemy oba teksty i porównujemy ich funkcje charakterystyczne.  W trywialnym przypadku oba poduchany pasują do siebie w 100 procentach. Czasami tłumaczone teksty są zlepkiem innych. Różnice mogą wynikać z również z niedokładności przekładu, lub różnic w składni. Zbieżność poduchanowa  z tych przyczyn nie będzie idealna. Trzeba będzie zastosować algorytmy stosowane w genetyce, aby szukać podciągów. Efektywność metody może wzrosnąć jeśli liczby z tekstu rozdzieli się spacjami. Otrzymamy ciągi, które będzie łatwiej dopasować przy zaistnieniu różnic. Będziemy porównywać nie cyfry, a liczby.
Zmodyfikowany poduchan wyglądać może wtedy tak:
436 436 1 2 50 415 436 1 435 436 1 435 152 435 153 436 1 435 436 1 435 436 1 153 155.



środa, 9 listopada 2016

Eureka!

Zastanawiałem się niedawno, jak stwierdzić, czy dwa teksty w różnych językach (bez znajomości tych języków) są wzajemnymi przekładami. Otóż mam dla poszukiwaczy przekładów pewną sugestię. Z badanych tekstów należy wypisywać po kolei cyfry. Dla przykładu, w przypadku tekstów prawnych, cyfry bardzo często oznaczają: numery przepisów, paragrafów i daty. Są bardzo istotne semantycznie.
Jeśli języki mają podobny szyk wyrazów w zdaniu, to metoda ta pozwala na skuteczne sprawdzenie faktu przekładu. Są języki, w których szyk zdania różni się istotnie od naszego. W języku indonezyjskim dla przykładu na początku zdania znajdują się wyrazy najważniejsze.   Tym niemniej, jeśli w zdaniach znajduje się co najwyżej jeden ciąg cyfr, to "cyfrowa" metoda poszukiwania przekładu daje też dobry rezultat.

Metoda ta pozwala na automatyczne znajdowanie tekstów w różnych językach, które mogą być przekładami. Do poszukiwania takich tekstów można używać algorytmów, stosowanych w genetyce.

poniedziałek, 7 listopada 2016

Wszystko "na p"

Dostałem polecenie zrobienia zakupów. Wszytko "na p":
1.papierosy
2.pomidory
3.pasztet
4.piwo
5.paluszki
Pięć też jest "na p".

Gdybym zapomniał to sobie obejrzę spis ze smartfona.

niedziela, 6 listopada 2016

Wkurzył się

Jeśli by ktoś z Państwa sądził, że ten film oddaje stan moich emocji, to się myli. Proszę się o mnie nie martwić. U mnie trwa radosny nastrój wyczekiwania na to, co jeszcze władze UWM-u wywiną. Troszkę mi dokucza fakt, że chciałbym kogoś pochwalić, bo to bardziej podnosi na duchu. Kilku z opisywanych ludzi ma oczywiście też swoje zalety. Poza tym, pochwała na łamach p.o.Duchy mogłaby ściągnąć na osoby chwalone anatemę. No cóż, uprawiam zjadliwą satyrę i to nie mieści się w gatunku.

Jednak nie mogę się powstrzymać od pochwały Wydziału Weterynarii, a szczególnie ich talentów dydaktycznych. Absolwenci są bardzo dobrze przygotowani. Moje psy zawdzięczają im długie życie. Nie raz dzięki nim wyszły spod łopaty. W ogóle jako ssak domagam się równouprawnienia ze zwierzętami i prawa wyboru formy opieki zdrowotnej. NFZ lub weterynaryjnej.


sobota, 5 listopada 2016

Studenci UJ się bawią

"...Kiedy mordę zaś otworzy, prostym chamem ze wsi jest. ..."
Bywają i tacy dziekani i rektorzy. Wcale nierzadko.  Nie tylko na UJ. 


A tu rosyjski oryginał:


czwartek, 3 listopada 2016

Spodobało się

Zadziwiające rzeczy dzieją się z twórczością Piotra i Mateusza Obarków. UWM-owi "nie podoba" się jego logo (autor Piotr Obarek) dlatego robią logo bardzo do niego podobne, a Newsweekowi spodobał się plakat Mateusza Obarka, dlatego lisie czasopismo przywłaszczyło sobie jego pomysł. Mateusz pomstuje:


Ten malutki ludzik u dołu ma na plecach logo firmy Mateusza Obarka "Gravite". Robot - zabójca oznaczony jest logiem lisiego tygodnika - Newsweek. Newsweek - niby taki europejski a ma kłopoty z rozumieniem cudzej własności. Może po prostu to mocno poperfumowana dzicz?

poniedziałek, 31 października 2016

Moje pierwsze 4 kółka

Moje pierwsze 4 kółka. O napędzie biologicznym. Górowo Iławeckie 1960. Piotr Poszewiecki (26 lat),  Waleria Poszewiecka de domo Romanowska (23 lata).



niedziela, 30 października 2016

Walka UWMu

Tak mniej więcej UWM walczy z własnym logiem. Bo zrobione przez Piotra Obarka? Specjaliści od naruszania praw słabszych.


sobota, 29 października 2016

Czy można głupiej?

To są naprawdę pisma uczonych. To są też ich zachowania. Czy wolny człowiek o zdrowych zmysłach podpisałby takie oświadczenie? Co można powiedzieć o człowieku, który zmuszał do podpisywania takich bzdur? Teraz jeszcze dochodzi niszczenie dokumentów po 30 listopada. Będą "czyścić teczki". Co ? Jednak podpisywanie idiotyzmów to obciach?

Zwracam Państwa uwagę na to, że zarządzenie 92 nie zostało zmienione przez zarządzenie 96  w kwestii dotyczącej podpisywania lojalek do 15 października 2016. Stan jest nadal idiotyczny.

Wczoraj (28) rano zaproponowałem, aby UWM "zaimplementował" logo Poczty Polskiej z mottem "głupi jak trąba, szybcy jak błyskawica". Wpis, w którym zwracam uwagę na głupotę oświadczeń umieściłem o 15:33, pismo Przyborowskiego zaobserwowano o 16:20. Czy nie miałem racji?




piątek, 28 października 2016

Uniwersytet bez loga

Jak Państwo czytali w poprzednim wpisie, 20 września 2016 roku uniwersytet został pozbawiony przez Senat UWM logotypu. 21 września 2016 wprowadzono nowy. Jednak 19 października 2016 z wprowadzenia tego "nowego" zrezygnowano, ale nie przywrócono starego. Mamy sytuację, że UWM formalnie nie posiada żadnego loga. Sam go się wyrzekł. Ma tylko oznakowanie - jak krowa kolczyk. Gratulacje! Kto jest za to odpowiedzialny? Jak stwierdza uchwała numer 9 z 20 września 2016- rektor. Intelektualiści.

Teraz rektor powinien zgłosić się do Państwa z nową lojalką, ponieważ realizując poprzednią, będziecie działać wbrew nowemu jego zarządzeniu.

Czy aby ten pomysł ze zmianą logo to przypadkiem nie jest niegospodarność na dużą kwotę?

Uniwersytet zarządzany przez muppety

Senat Uniwersytetu Wielkiej Mistyfikacji w  dniu 20 września 2016 podjął uchwałę dotyczącą logo UWM. Czytamy:



Posiedzenie Senatu nie trwało od wielu lat krócej. 1 h i 20 min. Bez żadnej opozycji nastąpił triumf bezmyślności. Od tego momentu dzieło Piotra Obarka przestało pełnić rolę logo. Już 21 września 2016 szybki jak błyskawica rektor wydał zarządzenie numer 92. Z podziwu godną szybkością zrealizował zadanie wyznaczone samemu sobie w poprzednim dniu.



Pod tym linkiem można sobie obejrzeć "nowe" logo (u dołu pliki do pobrania). Większość z Państwa prawdopodobnie już podpisała lojalki wobec "nowego" logotypu. W ten sposób staliście  się elementem "gwałtu zbiorowego" na prawie autorskim.  Dowody tej zbrodni mają spoczywać w aktach osobowych. Ponieważ bardzo obawiam się znakomitych prawników z WPiA (a w szczególności doktora habilitowanego Jarosława Adama Szczechowicza)  ani jednego, ani drugiego wzoru nie umieszczam. Dacie sobie Państwo radę sami i porównacie oba logotypy.

 Jakie jest moje zdanie na temat "nowego" logo? Prawdopodobnie powstało ono w wyniku naruszenia co najmniej artykułu 46 prawa autorskiego, który brzmi "Jeżeli umowa nie stanowi inaczej, twórca zachowuje wyłączne prawo zezwalania na wykonywanie zależnego prawa autorskiego, mimo że w umowie postanowiono o przeniesieniu całości autorskich praw majątkowych.". Możliwe są też dalsze naruszenia prawa. Chociażby praw osobistych. Co to jest to "zależne prawo autorskie"? To jest między innymi prawo do opracowań, tłumaczeń i t.d. Bez zgody autora tych rzeczy robić nie wolno. Przemawiają za tym dwa względy:
  1.  Autor może nie wyrazić zgody na oszpecenie swego dzieła. W tym przypadku ma to niewątpliwie miejsce.
  2. Autor może czerpać dodatkowe dochody, wynikające z jego uprawnienia.
Niewątpliwie nastąpiło z powodu punktów wymienionych powyżej naruszenie istotnych interesów twórczych Piotra Obarka. To może mieć takie konsekwencje, że autor może odstąpić od czynności prawnej udzielenia prawa do logotypu od samego początku. Tu leży kawał grosza. Mentalność Góreckiego i jego popleczników można streścić słowami "towar macany należy do macanta". Tak po prostu, po chłopsku.
 Chyba jednak stwierdził, że się nadmiernie pośpieszył, bo 19 października 2016 wydał nowe zarządzenie.


Odsuwa termin wejścia zarządzenia w życie, lecz zamiar pozostał. Paradne! Czytają ustawę?

Tak to jest, gdy uczelniami wyższymi zarządzają amatorzy. Kogo Państwo wybieracie? Czy wśród Was nie ma mądrych? Słuchałem kilku posiedzeń Senatu UWM. Prawdziwy "Muppet Show". Ja bym proponował, aby UWM skopiował logo Poczty Polskiej i jako motto dodał "Głupi jak trąba, szybcy jak błyskawica".

Uniwersytet Wielkiej Mistyfikacji  atakuje fundamenty cywilizacji łacińskiej. Powoli, milimetr po milimetrze. Ma przecież autonomię. Od rozumu też.

środa, 26 października 2016

Sunny

W ramach ocieplania wizerunku p.o.Ducha poleca wirtuozowskie wykonanie melodii Bobby'ego Hebba "Sunny" znanej w moim pokoleniu najbardziej z wykonania Boney M. Za oknami chmury. Niech zaświeci u Państwa słoneczko.


Tu sam autor, Bobby Hebb.



Dla porównania Boney M. Przyznaję się bez bicia, że to też mi się podoba.


sobota, 22 października 2016

Psy 2

Jogi Dandysowicz Poszewiecki w wieku 10 lat. W pełni dojrzały sznaucer. Miał charakter. Opisywany w wierszu. Autorzy - męska część rodziny.

                Jogi

Jogi, znasz te okolice!
Twoje ciało całe drży
Tutaj mieszka weterynarz,
człowiek bardzo, bardzo zły.




Luna Lupusowna Poszewiecka w wieku 8 lat. Teraz ma już 15. Ma "człowiekowate" oczy. Podobno groźne. Jest w stanie uzyskać ode mnie co tylko chce.
 
Jeśli ktoś u nas w domu jest traktowany jak pies, to jest traktowany bardzo dobrze.



Rozterki "twórcze"

Coś mi się wydaje, że twórczość literacka mnie przerasta. Męczę się ze  znalezieniem imienia i nazwiska dla głównego bohatera. Potrzebuję wyrazić sedno jego osobowości.

Może - Żyzny? Jak nawóz? Brzydko pachnie, ale pomaga wzrastać. Brzmi po chłopsku. Bohater jest chłopo-uczonym.

Dulski? Synonim obłudy. Trochę za szlachecko, choć nasz chłopouczony to prawdziwe panisko. Potrafi dać w mordę maluczkiemu i zrugać parkingowego. Wśród otaczającego go uczonego chłopstwa takie zachowanie uważane jest za pańskie.

Nasz bohater to człowiek światowy. Witając premiera  mówi do niego "Welcome!". Premier zmieszany proponuje mu powrót do mowy tubylców bo nikogo innego (oprócz Polaków) w okolicy nie ma, a nie bardzo mu pasuje aby ktoś wziął go za wariata . Może "Światowid" tylko  po zagranicznemu - Arkona? Imię pogańskiego bóstwa jako nazwisko dla poganina, którym w istocie jest.

Jak rozpocząć jego błyskotliwą karierę? Otóż w wyniku pewnego "castingu" znajdzie się "najmocniejsza głowa uczelni".

poniedziałek, 17 października 2016

Prorok

Znany intelektualista z UWM powiedział Gazecie Wyborczej
"Przyszłych inżynierów kosmicznych przed bezrobociem ma chronić również elitarność ich fachu. - Inżynieria kosmiczna to kierunek, który bez wątpienia nie nadaje się do masowego kształcenia, dlatego na pierwszy rok zamierzamy przyjąć nie więcej niż 30 osób - zapewnia prof. Jerzy Przyborowski, prorektor UWM ds. kształcenia.".

Nie pomylił się. Wielkie plany zostały zrealizowane. Ilość chętnych nie przekroczyła nawet  magicznej liczby 0. Nie zgłosił się nikt.  Zapowiedź stworzenia kosmicznego imperium tu:
http://olsztyn.wyborcza.pl/olsztyn/1,48726,18614827,kosmiczna-oferta-uwm-to-bedzie-elitarny-kierunek.html

czwartek, 13 października 2016

Sąsiad napisał

Minął rok od wyborów do Sejmu i Senatu. Rektor Górecki miał poparcie gazet, radia a nawet olsztyńskiego PiSu. (Olsztyński PiS to atrapa partii, ale o tym innym razem).

Sprawa wyborów wraca.  Mariusz Kowalewski napisał : Kampanie wyborcze PO i PSL pod lupą prokuratury. Partie stracą subwencje?  
Nie wiem, czy Państwo pamiętacie mój wpis Zaskakujące wyznanie. Kanclerz otwarcie w nim przyznaje, że wydatki na dodatek do Gazety Olsztyńskiej były niegospodarnością. Czyste marnotrawstwo chociażby ze względu na nie osiągnięcie celu. Rektor nie został Senatorem na kolejną kadencję. Na stronach tytułowych dodatku do Gazety Olsztyńskiej wypisywane były peany na cześć polityka, który nie potrafi się  wypowiadać poprawnie i z sensem. Nie znacie, to posłuchajcie jego wywiadu dla Radia Olsztyn. Bredzący profesor, członek PAN, wielokrotnie wybierany na rektora UWM - to jest właśnie stan nauki polskiej. Te peany były wypisywane za nasze podatki. Mimo to przerżnął wybory i luksusowy koniak w zakładzie z kolegą z klubu parlamentarnego. Postawił na to, że będzie kolejny raz senatorem. Jak dobrze by było, gdyby to za jego sprawą PO straciła subwencję. Mało w to wierzę, ale może jednak?

Jeszcze jedno. Jak można się dowiedzieć spod linku http://www.przetargi.egospodarka.pl/80011_Swiadczenie-uslug-publikowania-4-stronicowego-dodatku-do-gazety-codziennej-obejmujacego-wojewodztwo-warminsko-mazurskie-wraz-z-uruchomieniem-serwisu-internetowego-o-UWM-na-portalu-gazety-na-potrzeby-Uniwersytet_2015_2.html oferta  na usługę wyniosła 66420 zł. Pani Ustyjańczuk najwyraźniej mija się z prawdą twierdząc, że cena wyniosła 4500 zł. Z moich rachunków wynika, że była to cena netto. UWM nie otrzymuje pełnego zwrotu VAT więc gwoli zwykłej rzetelności powinna była podać cenę brutto, która wynosi 5535 zł. No, ale UWM i rzetelność to dwie różne rzeczywistości.

Artyści - prymitywiści.


Zapowiedź wydawnicza

Funkcjonariusz pewnej służby z początku alfabetu mówiąc o mnie powiedział, że jestem "publicystą". Formalnie - tak. Traktuję jednak moją działalność jako swojego rodzaju wygłup. Kolejnym wygłupem będzie działalność literacka. Tak mnie korci, aby opisać to, o czym wielu wie oraz również wielu sobie nie zdaje sprawy. Jakie są przyczyny, lub jakie zjawiska towarzyszą fenomenowi znikomych wyników nauki polskiej. Dociekania przyczyn są nie na moją głowę. Ciekawe jest, dlaczego w ciągu 71 lat od 1945, a w szczególności 26 lat od 1989 (pomimo odzyskanej wolności) nauka polska praktycznie niczego nie osiągnęła. Jeden z wybitnych uczonych polskich - Leszek Balcerowicz opisał sytuację tymi słowy:

"Ujemna wartość edukacyjna

Leszek Balcerowicz udowadnia, że każda złotówka zainwestowana w autostrady lub inne elementy infrastruktury zwraca się przez wyższe tempo wzrostu gospodarczego, natomiast złotówka "zainwestowana" w naukę jest – na ogół – nakładem bezpośrednio utraconym. Przytoczoną na wstępie wypowiedź Balcerowicza można by uznać za przejaw rozżalenia wybitnego ekonomisty, niezbyt hołubionego przez środowisko naukowe. Niestety, w swojej opinii nie jest on osamotniony. 391 polskich naukowców, odpowiadając na ankietę Komitetu na rzecz Rozwoju Nauk w Polsce (dawniej Komitet Ratowania Nauki Polskiej - powstał jako inicjatywa obywatelska w 1998 r.), wyraziło, choć anonimowo, dokładnie taką samą opinię.

Poziom kandydatów na studia jest coraz niższy. Systematycznie także obniża się jakość nauczania, bowiem programy są przestarzałe w porównaniu z Europą, studenci uczą się w dużych, kilkudziesięcioosobowych grupach i nie tylko nie istnieje indywidualizacja toku studiów, ale studenci nie mają żadnej możliwości wyboru zajęć i prowadzących ("są zmuszani do chodzenia na obowiązkowe lekcje z nieudacznikami", oparte "na systemie pamięciowego uczenia"). Dodajmy, że te opinie odnoszą się przede wszystkim do sytuacji - i tak lepszej – w mających jaką taką tradycję uczelniach państwowych. W większości uczelni prywatnych sytuacja jest jeszcze gorsza i można podejrzewać, że ich rzeczywista wartość edukacyjna jest ujemna (tzn. wiedza w chwili otrzymywania dyplomu jest mniejsza niż w momencie rozpoczynania studiów).

.... Powiedzieć, że poziom badań naukowych na uczelniach jest niski, byłoby przesadą.
Prawda bowiem jest taka, że w ogóle one nie istnieją. Z prostego powodu. Nikomu nie są potrzebne i nikomu się nie opłacają. Od polskiego pracownika naukowego wymaga się bowiem, aby odklepał bezkonfliktowe wypracowanie zwane habilitacją i przeszedł na zasłużoną emeryturę naukową.
"
 Tygodnik Wprost
Numer: 8/2008 (1313)

Napiszę chyba powieść w odcinkach pod tytułem "Wielki Ściema" o wyimaginowanej postaci koryfeusza nauki polskiej. Pierwowzorem Nikodema Dyzmy był Józef Piłsudski. Mój bohater nie ma tak dużego znaczenia w historii Polski więc i krąg czytelników będzie dużo mniejszy. Teraz pora pomyśleć o nadaniu memu człowiekowi z gliny imienia i nazwiska.

Kult cargo na UWM

Na wyspach Oceanu Spokojnego występuje kult cargo. Powstał on w wyniku obserwacji zaawansowanych cywilizacji. Skoro biały człowiek sprowadza dobra z nieba przy pomocy samolotów, to tubylcy zaczęli budować własne lotniska i samoloty i czekają na pomyślność. Podobnie ma się rzecz z UWM. Skoro w wyniku pracy naukowej zaawansowane cywilizacje nadają tytuły oraz stopnie naukowe, to główną troską uczonych z UWM są właśnie one. Wydaje im się, że poprzez zdobywanie tytułów budują naukę. Środek stał się celem. Za tytułami idzie oczywiście wynagrodzenie. Wyznawcy i kapłani kultu cargo z UWM są więc doceniani również materialnie.

Tymczasem publikacje, które nie wnoszą nic istotnie nowego są szumem informacyjnym, który zagłusza wiedzę.

Senat UWM (fot. www.eioba.pl)

Wypisałem się

Po dokładniejszym zapoznaniu się ze środowiskiem UWM człowiek dochodzi do różnych wniosków. Jak wszyscy wiemy, Polska nie błyszczy w osiągnięciach naukowych, a UWM nawet na tym polskim tle wygląda na czarną dziurę pochłaniającą jedynie środki. Osiągnięcia cywilizacyjne olsztyńskiej Alma Mater pochodzą w głównej mierze z importu. Zupełnie jak za Gierka. Wkurzony z wyników obserwacji nad losem moich podatków poprosiłem o wypisanie mnie z bazy ludzi nauki polskiej. Dlaczego? Po pierwsze - pomimo posiadanego stopnia naukowego nie jestem uczonym. Mój pobyt w tej bazie zniekształcałby prawdę o polskiej nauce. Po drugie - uważam, że polska nauka nie istnieje. Nie istnieje jako zjawisko proporcjonalne do włożonych w nią nakładów oraz wielkości kraju.
Takie coś napisałem do t.zw. Ośrodka Przetwarzania Informacji. OPI specjalizuje się w liczeniu populacji uczonych przy pomocy ogromnych środków i wyciąganiu wniosków na podstawie ich ilości. No cóż Uniwersytet w Getyndze przed wojną miał tylko 1000 studentów. Nie miał ( i nie ma) też tak imponujących budynków jak UWM. Nie wypadłby dobrze w statystykach OPI.


wtorek, 11 października 2016

CloudaIDE na Kremlu

Po krótkiej prezentacji w Pradze, która zapowiadana była tu: Wprowadzenie do CloudaIDE między innymi tymi słowy "We start to publish announces of talks for Firebird Conference 2016 (don't miss Early Bird registration offer - less than 2 weeks left!) - the first is devoted to CloudaIDE, great web framework designed for database developers."  ktoś z Kremla zdecydował się na pobranie CloudaIDE :)


poniedziałek, 3 października 2016

Etiuda w CloudaIDE

Logo by Obarek
Etiuda wykonana w CloudaIDE. Mrówka® w wersji przeglądarkowej. Przełożona na nową technologię. Technologię opracowałem sam. Nie występują w niej zjawiska "kół fortuny" tak bardzo popularne w nowym UWMowskim ERP. Wyjaśniam dla nieświadomych, że chodzi o ustawiczne wyświetlanie się klepsydry w związku z lichą wydajnością nowego ZSI w przestarzałej i niewydajnej technologii. Dostawca wybrał takie klocki, które trudno nazwać nowoczesnymi. Że kupiono lipę to było jasne od początku. No, ale prawdziwy naukowiec walczy do upadłego. Szczególnie, gdy udaje menedżera. Głównym celem kortowskiej nauki jest przecież absorbcja funduszy unijnych. Chociażby tych, za które dobre okna wymienia się w rektoracie na gorsze.
Współczuję użytkownikom w Kwesturze i Płacach, że padli ofiarą błazenady za fundusze unijne. No cóż, jaki pan - taki kram.
Logo do CloudaIDE zrobił Mateusz Obarek. Dzięki, Panie Mateuszu.






czwartek, 29 września 2016

Egzamin "po moskiewsku"

W 1960 roku swą naukę w Moskiewskim Uniwersytecie Państwowym im. Łomonosowa zakończył jeden z bardziej znanych polskich informatyków - Władysław Turski. Z wykształcenia był astronomem. Jego specjalność to "mechanika niebios". Z jego pobytem w Moskwie związana jest anegdota.
Na ich kierunku na wszystkich latach studiowało 12 studentów. Studenci i wykładowcy mieli wielkie problemy organizacyjne. Jeden z wykładowców dla przykładu w ogóle nie prowadził egzaminów ani (o zgrozo!) nie wystawiał stopni. Został wezwany do zwierzchności. Odbył się tam mniej więcej taki dialog:

Dziekan: Panie profesorze, dlaczego nie przeprowadza Pan egzaminów?
Profesor: A co to jest egzamin?
Dziekan: Zadaje się studentom pytania i ocenia odpowiedzi.
Profesor: Dobrze, od dziś będę przeprowadzał egzaminy.

Profesor, pouczony przez dziekana przystąpił do spełniania swoich obowiązków. Oto przebieg jednego z egzaminów:

Profesor: Ładne ma Pan buty. Gdzie je Pan kupił?
Student: W sklepie na Twerskiej.
Profesor: Bardzo dobra odpowiedź. Otrzymuje Pan piątkę.

Takie rzeczy się działy w Moskwie. Studenci i kadra pracowali razem nad problemami naukowymi i nie bardzo mieli czas na dopinanie formalności.

niedziela, 25 września 2016

"Narzeczeństwa"

Tomek Chodnikiewicz
Mój kolega ze szkolnej ławy - Tomek Chodnikiewicz w swoich wspomnieniach o Macieju Płażyńskim (uczyliśmy się w tym samym LO w Pasłęku - Maciek Płażyński dwa lata wcześniej) opisuje zabawną sytuację. Maciek Płażyński był szefem spółdzielni "Świetlik" , którą stworzyli opozycjoniści z Trójmiasta. Spółdzielnia wyznaczyła Tomka na męża dla działaczki Sajudisu z Litwy. Oddajmy głos Tomkowi.

"Latem 86 S-nia staje przed innym wyzwaniem .Chodziło o uratowanie dysydentki litewskiej przebywającej na podstawie wizy tranzytowej w Gdańsku przed zesłaniem na Sybir. Chyba na prośbę gdańskiego KIK-u Maciek wraz z najstarszym Kamińskim Krzyśkiem- zwanym potocznie „Kochanieńkim” prowadzili ze Spółdzielcami stanu wolnego negocjacje, kto podejmie się zadania natychmiastowego zawarcia związku małżeńskiego z Różą Satkunajtie uczestnikiem Ruchu Oporu z Wilna. Po rozważeniu kilku kandydatów wypadło na piszącego te wspomnienia. Wymagało to akceptacji mojej przyszłej żony Barbary ale przecież zostaliśmy powołani do wyższych celów…… . Niestety na termin ślubu ze względu na konieczność uzyskania różnych zaświadczeń i pozwoleń dla obywatelki ZSRR musieliśmy czekać 30 dni. Prowadzeni poradami Mecenasa Jacka Tajlora udało się przez 28 dni mylić pościg połączonych sił bezpieki rosyjskiej i polskiej. Na 4 dni przed terminem ślubu Róża została zabrana ze szpitala w Pasłęku pomimo protestów lekarzy pasłęckich. Lekarz wojewódzki z Gdańska wydał na Różę wyrok i zezwolił na zabranie Róży ze szpitala karetką pod opieką lekarza. Akcja miała miejsce jak nakazuje tradycja bezpieki o 5 rano. Różę żegnał cały personel szpitala i wielu mieszkańców Pasłęka. Nagłośnienie sprawy w Gdańsku spowodowało, że Róża nie trafiła do obozu na Syberii. Kary ograniczyły się do wyrzucenia z pracy w Wilnie i nakazu podjęcia pracy w szpitalu na prowincji pod Wilnem…."

Wśród mieszkańców Pasłęka są bardzo interesujące osoby.

Trochę inna historia rozegrała się w Kijowie. Bardzo polubiliśmy z Mrówką pewnego bardzo zdolnego Ukraińca. Wasia był wybitnym studentem i jest bardzo sympatyczną osobą. Pochodził z Krzemieńca (tego, gdzie do liceum uczęszczał Słowacki). Kombinowaliśmy, jak go wyciągnąć z ZSRR. Jednym z pomysłów był przejściowy ślub z Ireną. Na przeszkodzie tego śmiałego planu stanął mój brak pewności, czy po tym ślubie nastąpi rozwód. Skończyło się tym, że Wasia został w Kijowie. Dzięki temu załapał się później do zespołu konstrukcyjnego największego samolotu na Świecie AN-225 "Mrija". Opowiadał, że termin był wariacki - 6 miesięcy. Udało się. Wasia dostał medal i kupę pieniędzy.


An - 225


poniedziałek, 19 września 2016

Splagiatowali plakat Mateusza Obarka

O proszę,
Plakat Mateusza Obarka lisie plemię splagiatowało.
http://wpolityce.pl/polityka/308827-tylko-u-nas-okladka-newsweeka-to-plagiat-autor-oryginalu-nie-wyrazil-zgody-na-wykorzystanie-jego-pracy-funkcjonariusze-lisa-skopiowali-pomysl
To recepta na pomysł według Newsweeka. Chociaż prawa majątkowe należą do Teatru Jaracza, to wykorzystanie w ten sposób, jaki to zrobił Newsweek to jest naruszenie t.zw. zależnego prawa autorskiego, którego pan Obarek się nie zrzekł na rzecz Teatru Jaracza.




niedziela, 18 września 2016

Paulinka

Nadal trochę wakacyjnie. Dziś spotkałem na wrotkach Paulinkę, trenującą naszych najmłodszych zawodników.  Dawno temu uczyłem ją  podstaw techniki. Była wyjątkowa. Wystarczyło jej powiedzieć co i jak ma robić i od tego momentu robiła to właśnie tak, jak należy.

Podobnie jak Patrycja, Paulinka ma zacięcie literackie. Przysłała mi swoje dzieło, za które otrzymała nagrodę w konkursie wojewódzkim, gdy była w 5 klasie. "Biedronka i przyjaciele" to bajka o przyjaźni, a nie o przyjaciołach sieci "Biedronka" zachwalających jej produkty.

Paulinka w stroju klubowym




niedziela, 11 września 2016

Ciekawostka technologiczna

Wyklęty przez ZSRR silnik rakietowy z OKB Kuzniecowa po 20 latach od oficjalnej śmierci projektu okazał się najciekawszym i najpotężniejszym silnikiem rakietowym wszechczasów.   Zabrakło cierpliwości. Miało być 12 prób, zrobiono tylko 4  pomimo relatywnie niskich nakładów. Trzeba grać do końca meczu.


sobota, 10 września 2016

Rozmowa z wędkarzem

Poga-wędka.

Teresa od Ochrony Wód

Gazeta Warszawska opisuje przygody Teresy Kamińskiej (absolwentki ART w Olsztynie) z CBA. Pamiętam, gdy była szefową doradców premiera Buzka zrobiła na mnie wrażenie osoby wyjątkowo głupiej. Opętana manią reformowania parła do wprowadzenia 4 reform - ostała się tylko reforma administracyjna. OFE, Służba zdrowia i edukacja to inne reformy OFE-rmy - jej przyjaciela Jerzego Buzka (doktora honorowego UWM). Gdy zobaczyłem wynalazki w postaci formularzy do ubezpieczeń od razu skojarzyła mi się brzytwa Ockhama (nie mnożyć bytów ponad potrzebę). No cóż ekipa wprowadzająca reformy za czasów AWS nie grzeszyła intelektem. Mieli natchnienie.

Miały być emerytury pod palmami. Polska to kraj w którym elita to kabaret.

środa, 31 sierpnia 2016

Ulubieniec p.o.Duchy

Bart Bacharach- ulubieniec pewnego licealisty z Pasłęka.
Wykonanie z epoki. Aretha Franklin  "I say a little prayer" - jego piosenka.
[Edit] Aretha Franklin Zmarła 16 sierpnia 2018.



Burt Bacharach w mieszance własnych piosenek.


poniedziałek, 15 sierpnia 2016

Muzeum Poduchy. Obiekty numer 1 i 2

25 lat temu, 16 sierpnia 1991  p.o.Ducha wylądował na lotnisku JFK. USA nie podobały mi się  już na lotnisku Okęcie. Tam sobie uświadomiłem, że następny niedzielny rosół będę musiał sobie zrobić sam. Wiza była jednokrotna więc odwiedziny w Polsce mogły być problemem. Tak mi się przynajmniej wydawało. Przed sobą miałem perspektywę samotnego pobytu w USA przez 3 lata, w ciągu których miałem zamiar przekonać moją małżonkę do zmiany obywatelstwa.  Nie udało mi się, bo moje przekonanie okazało się zbyt słabe w zestawieniu z szokiem estetycznym, który przeżyłem w USA. Cleveland, choć już nie to, w którym płonęła niegdyś zanieczyszczona rzeka specjalnie mnie nie urzekło.  Nad zlewami były często dwa krany - jeden z gorącą, a drugi z zimną wodą. To zdecydowanie mi nie odpowiadało. Przywykłem do zintegrowanych baterii. Oto skan dowodów. 25 - lat - ten wiek pozwala mówić o samochodzie - zabytkowy.




niedziela, 14 sierpnia 2016

Wszystko będzie dobrze

Jelena Isinbajeva stremowana. Wszystko będzie dobrze! Елена Гаджиевна - не беспокойтесь. Всё получится. Будет класс!

sobota, 13 sierpnia 2016

Linki nadesławne

Do redakcji od wolontariuszy przed chwilą wpłynął link z Gazety Warszawskiej.
Ujawniamy: olsztyńskie elity związane z PO kupowały po promocyjnych cenach – za pośrednictwem „słupów” – ziemię od państwowej uczelni
Pod tym linkiem możecie Państwo znaleźć pełny tekst artykułu, którego fragmenty umieszczałem  w kawałkach. Ten sposób sprzedaży
działek wyróżnia się dużą dozą innowacyjności. Tęgie głowy musiały pracować, aby to wymyślić. Wiadomo - UWM to placówka naukowo-dydaktyczna, po której można się spodziewać różnych wynalazków. Sprzedaż "na słupa" wzbogaciła skarbnicę polskiej wiedzy o przeprowadzaniu transakcji sprzedaży. Za tą właśnie transakcję powinno się przyznać UWM-owi nagrodę w badaniach nad interpretacją prawa. To jest obecnie jedno z bardziej znanych osiągnięć wiedzy, jakie udało się UWM-owi samodzielnie wytworzyć i eksperymentalnie zweryfikować.  Czy ten wynalazek doczeka się uznania? Już teraz widzimy, że wydane przez 17 lat z budżetu państwa co najmniej 5 miliardów złotych przynosi podziwu godne wyniki.

Zastanawia mnie, czy publiczność ogólnopolska podziela mój pogląd, że transakcje przeprowadzane w UWM są podziwu godne i stanowią przykład dobrych praktyk? Gazeta Warszawska w samym Olsztynie rozchodzi się w 6 tys. egzemplarzy. Jak twierdzi, w księgach wieczystych widać pióro sił nieczystych.



niedziela, 7 sierpnia 2016

Wspomnienia z USA

 25 lat temu dostałem amerykańską wizę H1 pozwalającą na pracę w USA. Miałem wielki plan wyprowadzenia mojej rodziny (wbrew jej woli) na zawsze z Polski. Mam z tego wyjazdu kilka wspomnień. Jak wiadomo - podróże kształcą.

Wspomnienie numer 1

Poszedłem do kantoru kupić dolary. Ucieszony z dokonanej transakcji oglądałem banknoty w domu. Moją uwagę przykuły dwa z nich. Były zbyt zamazane, aby mogły uchodzić za wytwór zaawansowanej cywilizacji.

Nie chcąc nikogo bezpodstawnie oskarżać poszedłem do banku, aby obejrzał to jakiś ekspert. Banknoty zatrzymano. Udałem się z tą wiedzą na policję. Do tego budynku, który jest znany obecnie z tego, że tam się katuje zatrzymanych.

Spisano protokół. Ujrzałem, jak skąpo budżet traktował policję. Następnie udałem się do kantoru, w którym nabyłem te banknoty. Pani, która mi je sprzedała powiedziała, że mówiła mężowi, że się "to" tak skończy. Przyszedł małżonek i wyraził pretensję, że nie przyszedłem z fałszywkami od razu z powrotem do kantoru. Dałoby się "to" przecież wtedy załatwić.

Najbardziej mnie w tej sytuacji zdumiało to, że nikt ze stojących w kolejce jej nie opuścił.

Później moja żona, która została w Polsce wielokrotnie była wzywana na policję, która w końcu doszła do genialnego wniosku, że to nie ja byłem fałszerzem. Bez policji bym tego nie wiedział. Poczułem ulgę. Dowiedziałem się, że właściciel kantoru pracował kiedyś w SB.

Wspomnienie numer 2

Po przylocie, udałem się autobusem do Port Authority of  New York and New Jersey Bus Terminal w celu kontynuowania podróży autobusem Greyhound do Cleveland. Miałem trochę czasu do odjazdu.

Zaczepił mnie pewien afroamerykański biznesmen z promocyjną ofertą. Zapytał się, czy jestem Polakiem. Przyznałem się bez bicia. Zaoferował mi nabycie pewnego kodu, który służył do odbywania bezpłatnych rozmów telefonicznych. Coś jak obecny telegrosik. Wtedy to chyba był numer "znikniętej" karty kredytowej z dodatkowymi cyferkami. Jakoś ta forma promocji wzbudziła moje obawy i transakcji odmówiłem. Na to mój niedoszły kontrahent stwierdził, że  nie jestem Polakiem. Dowiedziałem się, że nie wykazałem się w tym momencie takim sprytem i inteligencją, jak większość badanych przez tego dżentelmena moich rodaków. Fajtłapa!



piątek, 5 sierpnia 2016

Obłęd zbiorowy

No i jeszcze notariusz. Przecież te transakcje wyglądają jakby były prowadzone w domu wariatów. Kupił jeden, kupił drugi, potem jeden drugiemu podarował. Udawali, że chcą kupić po to, aby kupił kto inny. Podobno taką opinię, że normalnie nie można napisał jakiś uczony prawnik. Warto by było to dzieło dostać. Uniwersytet Rysiologiczny otwiera katedrę naginania prawa. Wolontariusze, do roboty!

Cała te zabawy z prawem - działki, ordynacja wyborcza na rektora opierają się na słusznym założeniu, że ludzie są głupi. Stąd ich skuteczność. Wygląda na to, że  UWM za swą misję obrał badanie giętkości prawa i osłabianie intelektu.

 

Są wakacje

Są wakacje, a tu jakieś wojny widzę i sam opisuję ich przebieg. Nie dałoby się ogłaszać na ten okres jakiegoś zawieszenia broni?  Tu ktoś wygrywa sprawę z Kowalewskim i na drugi dzień już ludzie z Debaty piszą jakieś listy do Kurskiego z TVP o Kowalewskim. Za chwilę Gazeta Warszawska coś pisze o UWMie. Można mieć dość! Jak pokazuje doświadczenie żadna pisanina niczego nie zmienia. Sam kłopot. A niech se wszyscy piszą co chcą! Nie umieją uszanować sezonu ogórkowego. Trzeba odpoczywać, aby zrobić fajne Gaudeamus.

Zagrywka siatkarska

Wydawać by się mogło, że proces sprzedaży działek to nuda. Niczego śmiesznego w nim nie ma. W pewnym stopniu podzielam tą opinię. Jednak są pewne elementy przypominające sport. Nie tylko dlatego, że uczestniczą w nim sportowcy, ale również dlatego, że proces jest taki, że nie wiadomo gdzie jest piłka. Gazeta Warszawska opisała działania trójki rozgrywających: Michała Bąkiewicza, Tomasza Jankowskiego i Katarzyny C. W wyniku odbić gotówki doszło do zmiany w księgach wieczystych. Dojść, jak przebiegała ta transakcja graniczy z cudem. Magicy z UWMu napędzali popyt poprzez różne mechanizmy. Kanclerz Socha twierdził kiedyś że niektórzy nabywcy uważają,  że zostali zrobieni w bambuko w pośpiechu kupując działki myśląc, że dostąpili przywileju. Weselej nie można. Czego się nie robi dla dobra uczelni?

czwartek, 4 sierpnia 2016

Postrach

Gazeta Warszawska twierdzi, że rektor Górecki ją straszył. To całkiem niewykluczone. Powiedziałbym więcej - to w jego stylu. Mroczny "Książe MiłoMściwy". Taką UWM ma elitę w samym swym za przeproszeniem "jądrze".