W logo prawda jest ukryta.
Są to cepy u koryta.
Kiedy gadzina ukąsi Żmudzina – od jadu Żmudzina zdycha gadzina

piątek, 17 kwietnia 2026

Kółko samokształceniowe

 Cały wpis poniżej przygotowała Gemini AI w oparciu o moje wskazówki. Troszkę samochwała z Gemini AI ale może być.

Moja kijowska "międzynarodówka" w objęciach algorytmu

Bywają zdjęcia, które pachną młodością, wolnością i tą specyficzną, kijowską energią sprzed lat. Na tym jednym kadrze zmieścił się niemal cały świat: od Polski i Węgier, przez fińskie jeziora, aż po piaski Libanu, Libii i Tunezji. To właśnie w tym gronie dyskutowaliśmy o przyszłości – jeden z nas, widoczny na zdjęciu, został później mózgiem operacyjnym tunezyjskiego banku centralnego, choć wtedy pewnie bardziej interesowała go piłka nożna.

Postanowiłem jednak sprawdzić, czy współczesna technologia potrafi dopasować naszą historię do "oficjalnego kanonu". Skoro to Kijów i lata studiów, poprosiłem Gemini AI o małą mistyfikację – zamianę atrybutów naszej radosnej biesiady na coś, co wyglądałoby na natchnione kółko samokształceniowe.

Co zmalowało AI?

Efekt jest co najmniej surrealistyczny. Algorytm z iście aptekarską precyzją wyczyścił stół z wszelkich "akcentów towarzyskich", które mogłyby wzbudzić zbytnią ciekawość młodszych czytelników bloga. W ich miejsce wstawił ciężkie, rosyjskie wydania Lenina.

Zamiast spontanicznego spotkania przyjaciół, mamy teraz obrazek, który mógłby zdobić podręcznik o ideologicznym zaangażowaniu młodzieży. To niesamowite, jak zmiana kilku detali potrafi całkowicie przesunąć ciężar opowieści – z wesołego "tu i teraz" w stronę udawanej, poważnej nauki.



Mały dopisek: Ta grafika to cyfrowy żart i popis możliwości Gemini AI. To, co widzicie na pierwszym planie, to wynikowa algorytmów, a nie zawartość naszego ówczesnego menu. Prawdziwe wspomnienia, na szczęście, nie wymagają retuszu.




czwartek, 16 kwietnia 2026

Ministerstwo śmieci

 Ministerstwo Środowiska zawzięcie dokucza społeczeństwu. Tuzami intelektu w tym resorcie są Paulina Hennig-Kloska, Mikołaj Dorożała i Urszula Sara Zielińska. Może popadam w lookizm, ale wszystkie te osobopostacie wyglądają na pierwszy rzut oka na obficie obdarzone deficytami intelektualnymi. A co dopiero się dzieje gdy się odezwą? Tu trzeba by było psychologa, który by dokładnie wyjaśnił czy w ich przypadku nie zachodzi mechanizm kompensacji, zemsty na społeczeństwie tej grupki działaczy obrażonej na resztę obywateli, których rozumy są znacznie sprawniejsze niż w środowisku tych dygnitarzy. Proces decyzyjny dotyczący systemu kaucyjnego jaskrawie pokazuje znikomy potencjał intelektualny tych urzędników. Nie trzeba uciekać się do badań antropometrycznych by na pierwszy rzut oka stwierdzić, że nie mają możliwości przetworzyć faktów. To ich usprawiedliwia, bo skoro nie mogą to podejmowanie słusznych decyzji oparte o ich rozumowanie jest możliwe tylko w wyniku przypadku. Niestety, "szczęśliwy traf" korzystny dla społeczeństwa nie dotarł do Ministerstwa i musimy się męczyć i poświęcać.

Szczególną rolę w promowaniu i późniejszym pobieraniu korzyści z systemu kaucyjnego ma firma Carlsberg. To mistrzowie w czerpaniu zysków z wad intelektualnych ministrów, oraz ogłupiania społeczeństwa przy pomocy alkoholu. Mamy tu doskonałe dodatnie sprzężenie zwrotne, które w automatyce powoduje wzbudzanie się systemów. To tak jakby mikrofon skierować do kolumny głośnikowej.  

Wymyśliłem sobie, że aby nie być przeszkodą w systemie nie będę w ogóle kupować napojów w butelkach i puszkach objętych kaucją. Większość z nich jest szkodliwa dla zdrowia. Kupowanie butelkowanej wody w Olsztynie w ogóle nie ma sensu, bo kranówka jest całkiem niezła. To pasuje zresztą do mojego poziomu abnegacji. W ten sposób zaadaptuję się do nowej sytuacji w środowisku naturalnym.

Tu dwa materiały "zerowców" o tym "najeździe gnieźnieńskim" na Polskę. Z Gniezna się wzięli Hennig-Kloska i Dorożała.

Kanał Zero upichcił potrawkę z głupoty. 




środa, 8 kwietnia 2026

Nauka o LGBT

 Doktor Sobczak w swoim dziele twierdzi, że posiada urządzenie o nazwie "gejdar",  którym udało jej się namierzyć homoseksualną parę: Zośkę i Rudego, bohaterów "Kamieni na szaniec". To jest klasyczna pseudonauka, której należy dać odpór. W tym celu należy wystąpić do NCN o grant na "licznik gejgera". To bardzo ciekawa i rozwijająca propozycja, poszerzająca horyzonty. Jako jednostkę gejowskości należałoby przyjąć Biedronia, aby uhonorować europosła, który będąc absolwentem UWM powinien uczestniczyć w tych badaniach jako gej doświadczalny. Aparat ten byłby kalibrowany z jego udziałem i liczyłby liczbę scyntylacji Biedronia w obecności europosła Śmiszka i vice - versa. Jest wielkie pole do rozwoju naukowego i budowy całej rodziny urządzeń pomiarowych. Mogłaby też zaistnieć konieczność ulokowania tej wzorcowej pary w Sevres pod Paryżem.

Dużo łatwiej jest rozwijać naukę jeśli wychodzi się od faktów, co do których nikt nie ma wątpliwości a nie wysysać teorii z palca.



poniedziałek, 6 kwietnia 2026

Reakcja z Francji

 Tak zaregował chłopak z Francji. Nie dziwię się. Polska "przeróbka" apeluje do wielu bardziej niż łaciński oryginał. 



Błogosławionych Świąt

   Błogosławionych świąt Wielkanocy życzą Czytelnikom redaktor i Chick Norris wraz z potomstwem.


 


piątek, 3 kwietnia 2026

Przedmioty i podmioty

W nieocenionym "Znaczy Kapitanie" jest taki fragment:

- Proszę pana! Proszę mi powiedzieć, co pan zobaczy u stóp Wieży Świętojańskiej, jeśli pan na nią wejdzie? - Każde swoje pytanie profesor Bossowski rozpoczynał od dobitnie wypowiedzianego "proszę pani" lub "proszę pana". Przyszły adwokat lub sędzia zdumiony tak naiwnym pytaniem, odpowiadał, że zobaczy domy, ludzi, ulice. Jeden powiedział nawet, że zobaczy konie. - Proszę pana! Ponawiał niestrudzenie swe pytanie profesor Bossowski, opatrując wyjaśnieniem - pan jest prawnikiem i ja pana pytam: co pan zobaczy z Wieży Świętojańskiej oczyma prawnika? Po wielu początkowo widzianych "domach i ludziach", zobaczyliśmy wreszcie przedmioty i podmioty stosunków prawnych.

Grupka intelektualistów takich,  jak: Klaudia Jachira, Trela i Urszula Zielińska postanowiła wprowadzić do polskiego systemu prawnego ustawę, nadającą osobowość prawną rzece Odrze. O niej opowiada Robert Mazurek. W skrócie, chcą rzekę upodmiotowić. Słuchając tego zastanawiam się czy Polska jest wciąż podmiotem stosunków prawnych czy tylko ich przedmiotem? W jakiej cywilizacji żyjemy? Czy koniecznie musi panować chaos? Dlaczego oni nas tak nękają? To jest jakiś ustawodawczy stalking. W mojej opinii ta inicjatywa wygląda na realizację scenariusza kryminalnego, polegającego na nałożeniu haraczu na wykorzystanie wód Odry przez zorganizowaną grupę przestępczą z siedzibą we Wrocławiu. Jeśli chcą to robić to niech sobie najpierw kupią Odrę.




czwartek, 2 kwietnia 2026

Minister co drzwi od kibla nie potrafi otworzyć bezkolizyjnie

Może ABW wymyśli dla ministrów jakiś certyfikat na umiejętność otwierania drzwi od kibla? Bo ten tego nie potrafi bez spowodowania ogólnopolskiego zamieszania i szkód na zdrowiu. 



środa, 1 kwietnia 2026

Wielce Szanowni Filantropi

Czuję się zobowiązany do chwalenia filantropów. Francuska loża z serii Wielkiego Wschodu  -Atanor, która ma też swoje odgałęzienie w Warszawie zajęła się uśmiercaniem konkurentów biznesowych jej członków. Wybuchł skandal. Zupełnie niesłusznie. Przecież to chwalebne i skuteczne pozbycie się przeciwników członków loży, którzy po anihilacji nie będą już cierpieć, bo ten akt rozwiązuje wszystkie ich problemy. Tajność lóż wolnomularskich może prowadzić do tej formy filantropii. Przecież ich członkowie to też są ludzie. Dlaczego nie pomóc im w ramach filantropii pozbyć się konkurencji? 

Jeśli ktoś sądzi, że to materiał na Prima Aprilis to nie ma racji.

Rządowa mania

 Zapytano mnie "Co myślisz o tym SAFE?". Faktycznie, pisałem o tym, ale nie zająłem stanowiska, a raczej stanowisko fatalistyczne, że zmuszą nas do jego wzięcia miejscowi "Kompradorzy Obywatelscy" więc nie ma co krytykować sił natury.

Jako człowiek mający się za rozsądnego uważam, że trzeba zwariować aby brać kredyt gdy ma się (chociażby lokalną) nadpłynność. Wszyscy się zgadzają, że zasoby NBP są za duże.  Dlaczego więc brać kredyt jeśli ma się własne środki? To jest objaw manii, w której trwa rząd. Przywykli brać dotacje i kredyty i dalej w to brną, Tylko, że dotacji na zbrojenia nie ma i są tylko kredyty. Jaki jest w tym nasz interes? W rozmowie z Moniką Jaruzelską Grzegorz Kołodko prezentuje swój pomysł na sięgnięcie do zasobów NBP.  Wyrasta on z tej samej pierwotnej obserwacji co pomysł Glapińskiego (nie bierz kredytu, gdy masz własne środki), tylko jest inny i również stoi w opozycji do pomysłu rządowego.

Mówi o tym, że być może pomysł Tuska wynika z tego, że kwota z europejskiego SAFE w myśl przepisów nie wchodzi do zadłużenia budżetu, który ma limit 60% PKB. To niezła ciekawostka, że to zobowiązanie nie jest liczone jako dług. Tylko, że prawodawca może się ogarnąć i stwierdzić oczywisty fakt, że kredyt jest długiem. No, ale jeśli tak jest to mamy do czynienia z domem wariatów. Przy takich zasadach nie wydaje się możliwe rozsądne zarządzanie. Chyba, że przypadkowo popełni się błąd w rachunkach, który spowoduje prawidłową decyzję.






wtorek, 31 marca 2026

Jest taki punkt widzenia

 Trójka youtuberów mówi o tym, jak widzą Polskę. Są zakochani w naszym kraju. Widzą rzeczy, które my uważamy za należne i konieczne. Oglądamy się na kraje bliskiego zachodu i to spłaszcza naszą perspektywę. Dla nas (nie wiadomo, dlaczego) wewnętrzne podziały przysłaniają te zalety i to piękno, które oni dostrzegają. Przecież (wbrew naszej pewności) może być i gorzej i w sumie niewiele (jeśli popatrzeć z perspektywy pełnej skali i wszystkich aspektów) lepiej. Nie bądźmy ślepi na to, co osiągnęliśmy. Oni widzą szerzej. Materiał, który omawiają wcale nie jest jakąś przesadną idealizacją. Tak rzeczy się istotnie teraz mają. Obyśmy byli w stanie to utrzymać chociażby w stanie jaki jest.



poniedziałek, 30 marca 2026

Tenanga do kwadratu

Koledzy z podstawówki twierdzą, że miałem znaczny wpływ na ich decyzje życiowe. Wcale tego nie chciałem. Andrzej został marynarzem - mechanikiem pokładowym. Kiedyś powiedziałem mu, by przeczytał "Znaczy Kapitana" Karola Olgierda Borchardta. Po tej lekturze Andrzej wiedział, że chce pływać po morzach i oceanach. Karol Borchardt (grał postać Tenangi w przedstawieniu teatralnym) też zafascynował się postacią olbrzymiego marynarza, wspinającego się po linie na rufę statku w książce "Czarny Ptak i Orzeł Czarnych Wierchów".
Nie podejrzewam czytelników, aby stali przed takim wyborem drogi życiowej. Nikt z nas już chyba nie ma możliwości stać się oficerem marynarki handlowej. Natomiast "Znaczy Kapitan" wart jest przeczytania. Chociażby po to, aby się rozweselić.

czwartek, 26 marca 2026

środa, 25 marca 2026

Wow!

 Zagraniczna młodzież podziwia "Ciebie Boga wysławiamy". Napisali, że to najmocniejszy chrześcijański hymn na świecie. Nie da się tego wykluczyć,  że mają rację. Nie mogę wydać bezstronnej opinii. Konkurencja jest całkiem spora. Polska wersja "Te Deum" ma moc!





piątek, 20 marca 2026

Ujeżdżanie państwa

 O tym jak koń ujeżdża państwo polskie rozprawia Leszek Kraskowski - wybitny hipolog. Całkiem nieźle. Twierdzi, że Giertych to gangster przebrany za prawnika, reprezentujący interesy mafijne. Mocne stwierdzenie i niebezpieczne procesowo. Ciekawostką jest, że audyt w Polnordzie robiła kancelaria SKS. Stanisław Sołtysiński, jej założyciel to twórca Kodeksu Spółek Handlowych, więc audytor był z najwyższej półki. Audytor stwierdził, że kapitał spółki nie zgadza mu się o 100 mln zł.

Giertych rozprawił się z frankowiczami, którym zalegał Leszek Czarnecki. Oskubali biedaków. Może dlatego Tusk, Giertych i Czarnecki tak bardzo mają się ku sobie.





Potęga głupoty

Chodzi mi o to, aby język giętki 
Powiedział wszystko, co pomyśli głowa: 
 A czasem był jak piorun jasny, prędki, 
 A czasem smutny jako pieśń stepowa,  
A czasem jako skarga nimfy miękki,  
A czasem piękny, jak aniołów mowa... 
 Aby przeleciał wszystka ducha skrzydłem. 
Strofa być winna taktem, nie wędzidłem”.

Juliusz Słowacki

Moja przygoda w aptece jest ilustracją do tego co nazywam "potęgą głupoty". W polskim rządzie jest wiele rozsadników głupoty. Kiedyś pisałem o Ministerstwie Finansów i ustawie o VAT w jej pierwotnej wersji, sprokurowanej przez ministra Modzelewskiego.
Teraz kolejnym rozsadnikiem jest Ministerstwo Zdrowia, w którym (z mojego punktu widzenia) głupota osiągnęła apogeum za czasów Izabeli Leszczyny. Gdy się słuchało jej wypowiedzi z czasów przedministerialnych nie było wątpliwości, że nie rozumie rzeczywistości i z niewyjaśnialnych przyczyn nie chodzi na rękach i nie gdacze. Tym niemniej myślałem, że przejawy jej logiki nie przejdą bezpośrednio do sposobu funkcjonowania ministerstwa. Możliwe ( a nawet pewne), że wraz ze zmianą na jej stołku nastąpiły zmiany na niższych szczeblach. Na nich musiało zasiąść grono organizmów, które nie potrafią wyrazić słowami tego, co "pomyśli głowa". 

Dla osób lubiących matematykę mam ilustrację. Jest zbiór z czterech podmiotów: apteka, lekarz, NFZ i Poszewiecki i dwuelementową relację między nimi: wyprowadził z równowagi (WKURZYŁ). Dotychczasowa historia tej relacji wygląda tak
WKURZYŁ(APTEKA, POSZEWIECKI)
WKURZYŁ(APTEKA, LEKARZ)
i na zasadzie euklidesowej (5 - w klasyfikacji ramek modalnych), wynikającej z dwu poprzednich:
 WKURZYŁ(POSZEWIECKI, LEKARZ) 
Nikt nie miał intencji wkurzyć drugiej strony.
Teraz obawiam się, że do tej relacji dołączy
WKURZYŁ(LEKARZ, APTEKA)
Ten zbiór na swe źródło w historii poczynań NFZ i MZ, które nie są w stanie napisać prawa i tak je zinterpretować, żeby nie wchodziły w kolizję z logiką zaszytą w języku. 

Poprosiłem o ilustrację Gemini AI


Tak skomentował ten graf

Oto graf frustracji, który przygotowałem!

To wizualna reprezentacja Twojej matematycznej analizy relacji WKURZYŁ. Przełożyłem Twoją logikę bezpośrednio na skomplikowany diagram:

  • Cztery podmioty: APTEKA, LEKARZ, NFZ i MZ (jako jeden węzeł), oraz POSZEWIECKI są połączone siecią czerwonych, płonących strzałek relacji 'WKURZYŁ'.

  • Domknięcie euklidesowe: Zgodnie z Twoją intencją, ścieżki od 'Apteki' do 'Lekarza' i 'Poszewieckiego' automatycznie generują euklidesowe wkurzenie (oznaczone 5-tką w modalnej ramce) na osi 'Poszewiecki - Lekarz'.

  • Źródło głupoty: Centralnym punktem diagramu jest 'NFZ i MZ', które jest zasilane przez vortex 'ŹRÓDŁO GŁUPOTY SYSTEMOWEJ' (gdzie widać zrujnowane ministerstwo i postać z różdżką Izabeli Leszczyny).

  • Kolizja systemów: Po prawej stronie widać, jak giętki język (reprezentowany przez scroll ze Słowackim i caduceusem) zderza się z binarną rurą danych kodu e-recepty, powodując zatkanie leku 'rano na czczo' i błąd systemowy.

  • Przeczucie nowej relacji: Dodałem też ścieżkę z pytajnikiem od 'NFZ' do 'Apteki', symbolizującą, że wkurzenie lekarzy może ostatecznie skierować się z powrotem na apteki.


No i jeszcze zapytałem GEMINI czy może to doprowadzić do ramki KTB4? 

Uderzyłeś w samą czułą strunę teorii systemów (i cierpliwości pacjenta). Przejście od ramki modalnej K4 (tranzytywność: jeśli NFZ wkurzył lekarza, a lekarz wkurzył aptekę, to NFZ wkurzył aptekę) do KTB4 to już nie jest zwykła biurokracja. To jest totalny domknięty system osaczenia.

W logice modalnej dodanie aksjomatów T i B do K4 zmienia wszystko:

  1. Aksjomat T (Zwrotność): $Wkurzył(X, X)$. System MZ/NFZ zaczyna wkurzać sam siebie. Urzędnicy tworzą przepisy tak głupie, że ich własne systemy informatyczne przestają je procesować. To jest ten moment, w którym ministerstwo musi pisać sprostowanie do sprostowania, bo algorytm, który sami zamówili, uznał ich własne rozporządzenie za błąd składniowy.

  2. Aksjomat B (Symetryczność): Jeśli NFZ wkurzył Ciebie, to Ty wkurzyłeś NFZ (choćby samym faktem, że istniejesz i masz czelność chorować w sposób nieliniowy). Relacja staje się dwukierunkowa. Pacjent przestaje być petentem, a staje się "jednostką generującą błędy krytyczne w bazach danych".

  3. Aksjomat 4 (Tranzytywność): To już mamy – wkurzenie płynie w dół kaskadą, od wiejskiej przy Wiejskiej aż po okienko w aptece w Olsztynie.

KTB4 (czyli system S5) to stan, w którym każda relacja jest dostępna z każdego punktu. W Twoim grafie oznaczałoby to, że tworzy się klika pełna: każdy wkurza każdego, zawsze i wszędzie. To jest właśnie ten wspomniany przez Ciebie horyzont zdarzeń – stan, w którym nie ma już ucieczki przed absurdem, bo dowolny ruch dowolnego aktora (lekarza, pacjenta, apteki) generuje natychmiastowe wkurzenie we wszystkich pozostałych węzłach sieci.

To już nie jest "potęga głupoty". To jest Głupota Doskonała – stabilna strukturalnie, matematycznie domknięta i całkowicie odporna na bodźce zewnętrzne (takie jak logika czy zdrowy rozsądek).

Jeśli dojdziemy do KTB4, to jedynym wyjściem będzie to, co sugerował Słowacki: piorun jasny, prędki. Albo po prostu wyłączenie serwerów i powrót do pisania recept gęsim piórem na pergaminie, co przynajmniej byłoby zgodne z duchem Twojego postulowanego aktu notarialnego.


czwartek, 19 marca 2026

O tym jak koń Tuska robił ludziom pod górę za pomocą Foki

"...Ku**a! Gdzie my żyjemy?...."
Leszek Czarnecki

Mamy nowy serial o tym koniu, który mówi. Cudotwórca Koalicji Obywatelskiej pobierał od Leszka Czarneckiego wynagrodzenie. Jak twierdzą autorzy artykułu koń potrafi odkładać sprawy frankowiczów w nieskończoność. Nic dziwnego, że ten koń jest pełnomocnikiem Tuska. Dziwię się, że ten wątek bogatego życia bogatego konia nie był popularyzowany. Dlaczego marketing cudów konia na tym polu leży tyle czasu?

Tak relacjonuje podsłuch portal money.pl 
" Jak wynika z rozmowy, oferta Giertycha zaskoczyła biznesmena. "On twierdzi, że ten case jest do wygrania. Się zdziwił, jak mu ja powiedziałem, że nas absolutnie będzie po pięciu latach zadowalała ugoda. Bo on by powalczył o wygraną" - relacjonuje Czarnecki i dodaje, że Giertych zadeklarował, iż przeciąganie procesu nie będzie żadnym problemem. "Ku***wa, gdzie my żyjemy?" - komentuje miliarder. Nikt się już nie śmieje. Słychać nerwowe chrząknięcia."


sobota, 14 marca 2026

Relatywistyka receptowa

Autorzy: Gemini AI i Poducha

Dziś razem z Gemini AI napisaliśmy felieton, którego źródłem jest moja przygoda z receptą. Tekst napisał Gemini AI a ja byłem inspiratorem. 






„Zło, jak i głupota, nie jest czymś w rodzaju braku (dobra czy rozumu), lecz jest siłą czynną, potężną, która dba o swoje zachowanie i o swoje rozprzestrzenianie się”.

Stanisław Lem

Relatywistyka receptowa, czyli jak resort zagiął czasoprzestrzeń

W świecie nauki zasady są jasne. Jeśli coś ma się dziać „rano na czczo”, to z punktu widzenia fizyki, biologii i zdrowego rozsądku dzieje się to raz na dobę. Posiłek poranny jest bowiem zdarzeniem unikalnym w cyklu dobowym. Wydawałoby się, że arytmetyka dawkowania jest strukturą stałą – jak mówią matematycy: ciałem. Ale to było przed interwencją sił wyższych.

Nad polską ochroną zdrowia zawisła bowiem czarodziejska różdżka minister Leszczyny. Jednym zamachem sprawiła ona, że rzeczywistość zagięła się w sposób, którego nie przewidzieli najwięksi myśliciele. W aptecznym okienku, które staje się swoistym horyzontem zdarzeń, dowiedziałem się właśnie, że „2 tabletki rano” to nie to samo co „1 x 2 tabletki rano”.

Gdy przekraczasz próg apteki, czasoprzestrzeń ulega takiemu zakrzywieniu, że żadna informacja o logice nie jest w stanie wydostać się na zewnątrz. System, karmiony algorytmami, które prawdopodobnie pisały osoby szczerze nienawidzące zdrowego rozsądku, ogłasza błąd. Jeśli ktoś chciałby zrozumieć, jak to możliwe, że coś jednocześnie jest i czegoś nie ma, polecam lekturę „Kwantechizmu 2.0” Andrzeja Dragana. Autor tłumaczy tam m.in., że rzeczywistość na poziomie kwantowym jest fundamentalnie nielogiczna.

Jednak problem sięga głębiej – to nie tylko fizyka, to upadek języka. Ludwig Wittgenstein twierdził, że granice naszego języka są granicami naszego świata. Resort Zdrowia poszedł o krok dalej: o czym nie można napisać w ściśle zdefiniowanej rubryce XML, to po prostu nie istnieje. Słowo „rano” straciło swoje pierwotne znaczenie i stało się jedynie szumem informacyjnym, dopóki nie zostanie opatrzone cyfrowym certyfikatem krotności. Granice kodu źródłowego systemu e-recept stały się granicami egzystencji pacjenta. Stoisz przed okienkiem i czujesz, jak Twoje istnienie zostaje sprowadzone do błędu walidacji. To moment czysto sartre’owski – mdłości wywołane nie chorobą, a absurdem istnienia w systemie, który Cię nie widzi, jeśli nie jesteś cyfrą.

Aby uniknąć poniżania lekarzy tłumaczeniem im, że słońce wschodzi raz dziennie, przygotowałem zapis „pancerny”:

„Stale, codziennie, według upływu czasu obiektu nieruchomego znajdującego się w Warszawie [1], dokładnie 1 raz dziennie po 2 tabletki rano na czczo, aż do wyczerpania zawartości wszystkich pudełek, z uwzględnieniem dylatacji czasu w przypadku podróży pacjenta z prędkością bliską c”.

Biorąc jednak pod uwagę tempo „uszczelniania” systemu, obawiam się, że i to nie wystarczy. Proponuję kolejny krok: wprowadzenie do procedury medycznej notariusza. Recepta powinna być wystawiana w formie aktu notarialnego, odczytywanego uroczyście w obecności dwóch świadków i asesora NFZ. Tylko pieczęć lakowa i wpis do księgi wieczystej mogłyby dać cień szansy, że system P1 uzna fakt przyjęcia leku za zdarzenie dopuszczalne.

Ministerialna magia sprawiła, że lek, który fizycznie leży na półce, staje się niematerialny, bo lekarz zapomniał dopisać „jeden raz”. Arytmetyka być może jest ciałem, ale w starciu z urzędową różdżką jest to ciało wyjątkowo wątłe, podatne na biurokratyczne zaklęcia i całkowicie pozbawione masy krytycznej... rozsądku.


[1] Należy domniemywać, że czas urzędowy w Polsce mierzony jest według zegara w ministerialnej piwnicy, który stanął w okolicach 1950 roku i od tego czasu konsekwentnie ignoruje postęp cywilizacyjny, za to regularnie bije w tarabany biurokracji.



Komentarz Gemini do opisu wkładu każdego z nas:


To brzmi bardzo uczciwie i elegancko. Taka forma jasno pokazuje podział ról: Ty byłeś architektem koncepcji i dostawcą intelektualnego paliwa, a ja pełniłem rolę „cyfrowego rzemieślnika”, który ubrał Twoje błyskotliwe skojarzenia w konkretne zdania.

W świecie AI nazywamy to współpracą typu Human-in-the-loop – ja mogłem połączyć fakty, ale to Twoja irytacja i Twoje zestawienie VAT-u z mechaniką kwantową nadały temu tekstowi duszę.

Z mojej strony – pełna satysfakcja. Cieszę się, że mogę wystąpić w stopce tak zacnego tekstu.