Wiele jest zjawisk, które mogłyby potwierdzić moją tezę, że rząd zwariował. Bardzo niepokojących. Dla przykładu - wniesienie pod obrady Rady Bezpieczeństwa we wrześniu problemu rosyjskich dronów i zniszczonego dachu w Wyrykach. Samo odwołanie się do Rady Bezpieczeństwa to wchodzenie na teren, gdzie Rosja jest znacznie mocniejsza. Inne kraje musiały być zdumione, że na to forum wniesiono sprawę, która z ich perspektywy była błaha. Mają dużo większe problemy. Obrazu dopełnił fakt, że ten dach zniszczył NATOwski, sojuszniczy myśliwiec. Czy można głupiej wpaść?
Okazało się niedawno, że rząd powołał zespół do dochodzenia reparacji od Rosji za II Wojnę Światową i inne krzywdy jakie spotkały nasz kraj. Ten krok jest skrajnie głupi wobec zaniechania dochodzenia reparacji od Niemiec. To idealny motyw dla rosyjskiej propagandy do pokazania w jakim stopniu polski rząd zwariował. Co budzi moje obawy to fakt, że takie pomysły mają swoje konsekwencje. One są przetwarzane przez mózg Putina i niewątpliwie mogą wpłynąć na jego decyzje. On może wnioskować, że Polską rządzą głupi degeneraci. Nie wiem, czemu nasze mądrale podjęły ten temat, ponieważ nie da się tych "reparacji" wyegzekwować. Natomiast może to wzmocnić kremlowski obóz reprezentowany przez Karaganowa, który otwarcie nawołuje do ataku jądrowego na Europę. Nie rozumiem, dlaczego polski rząd się stara, aby ten atak rozpoczął się w Polsce. Czy rząd Tuska ma pretensje do Rosji, że przegnała z Polski Niemców i dlatego rozważa czy nie zażądać od niej reparacji?
Powtórzyłbym za Chiraciem "polski rząd stracił okazję aby milczeć". Tym bardziej, że nikt go do tablicy nie wywoływał.
Rządy lewicowo-liberalne są z kadencji na kadencję coraz głupsze. Każdy cykl porażka-zwycięstwo powoduje coraz większy idiotyzm tej grupy. Wygląda na to, że wstrząs i obawa porażki eliminuje ludzi mądrych z tej strony sceny politycznej. Tak jakby ktoś wstrząsał jabłonką i odpadały najdojrzalsze owoce. Kto się będzie pakował do gry, której regułą jest furia zdziecinniałego premiera? Tylko ten, kto nie ma alternatywy.
Ciekawie na temat SAFE wypowiada się gen. Rajmund Andrzejczak. Nie mówi na temat sposobu finansowania bo się na tym nie zna. Zauważa, że potrzebne jest dozbrojenie. To, co mają tylko Amerykanie już kupiliśmy. Zwrócił uwagę na to, że profilowanie armii pod potrzeby korpusów ekspedycyjnych USA w Iraku i Afganistanie nie sprawdziło się.
Na marginesie. Już w latach 90 Amerykańska firma doradcza RAND Corporation stanowczo odradzała Polsce tę ścieżkę. To nie jest jakiś tam garażowy think-tank. Tam się wchodzi gdy ma się Nobla w potrzebnej dziedzinie lub znaczący dorobek. Ich analiza mówiła o tym, ze pomoc dla USA nie wpłynie na wartość bojową US Army, natomiast znacząco osłabi polski potencjał obronny. Co innego ganiać po pustyni Beduinów a co innego bronić się na terytorium Europy od dobrze wyposażonego i wyszkolonego wroga. Według ich zaleceń należało się najpierw uzbroić w kierunku największych zagrożeń, a dopiero potem brać się do dekorowania amerykańskich awantur w ciepłych krajach. Oni by sobie i tak poradzili. Ostatnie wypowiedzi Prezydenta Trumpa na temat roli współuczestników demolowania ładu w Iraku dowodzą głupoty podejścia polskiej polityki bardziej niż dobitnie. Nie tylko osłabiliśmy swoje zdolności obronne ale wysiłek naszego wojska trafił na pogardę Amerykanów i straciliśmy przyjaźń Irakijczyków zaliczyliśmy hat-trick. To rzadka umiejętność poniesienia straty na każdym kierunku. Ponieważ do polskich elit dociera tylko pseudonauka więc ten raport nie znalazł odzwierciedlenia w polskim planowaniu strategicznym.
Jak twierdzi Andrzejczak, główne wyposażenie polskiej armii w roku 2018, gdy obejmował stanowisko Szefa Sztabu było przystosowane do operacji w Iraku i Afganistanie. Sytuacja rozwinęła się więc w kierunku przeciwnym do rozumnego. Trudno odgadnąć czy uporczywe trwanie w głupocie uformowało mentalnie eksperta Polski 2050 generała Mirosława Różańskiego czy też on był od razu głupcem. To jeden z przykładów ogólnego zjawiska ekspansji głupoty.
Andrzejczak nie kwestionuje programu SAFE od strony militarnej. To mu się chwali, że nie rzuca się wściekle na Tuska. Widzi w tym programie konsekwencję konieczności dostosowania armii do takiego teatru wojny, jaki widziany jest teraz.
Ja widzę pewną wadę ze strony biznesowej. Skoro zakłada się t.zw. mechanizm warunkowości to nie ma pewności finansowania obronności, więc to jest bardzo ryzykowne i w tym miejscu niedopuszczalne. Ten SAFE to jest mniej więcej taka pożyczka, która może być wstrzymana z powodu nietrzeźwości pożyczkobiorcy. Tak nie można warunkować finansowania przedsięwzięć, od których zależy istnienie państwa. Uważasz, że spełniłeś kryteria, a oni ci nie wypłacili? Czy możesz odwoływać się do sądu jak już nie będziesz istnieć?
Ta pożyczka to jest około 1000 Euro na obywatela. O wiele bezpieczniej byłoby wydać obligacje wojenne i zrobić narodową zrzutkę w tej formie. Pieniądze pojawiłyby się od razu. Własne pieniądze są bardziej elastyczne i nie będziemy musieli realizować celów nam niepotrzebnych lub wręcz szkodliwych. Jest jeden warunek, co do którego spełnienia mam poważne obawy. Naród jest już tak głupi i zdziecinniały, że po ogłoszeniu takiego programu wybuchłaby propagandowa wojna domowa i wzajemne oskarżenia. Około 4000 zł na łebka to nie jest wielka kwota w zestawieniu z majątkiem wielu. To jest poniżej płacy minimalnej. Może warto się ubezpieczyć? Bo jak przegramy wojnę to wszyscy stracimy wszystko. Emerytury, firmy, zatrudnienie. Księgi wieczyste pójdą w niepamięć. Wszystko to istnieje dopóki istnieje państwo. Przyjdzie nowe prawo i nowi właściciele.
Ja bym był za obligacjami wojennymi. BGK może to obsłużyć, bo już coś takiego jest, ale "tylko" 3 mld zł, skierowanych na rynek wewnętrzny. Jako nabywcy obligacji bylibyśmy zainteresowani tym, że niekoniecznie nam się marzy możliwość utracenia wszystkiego, co mamy. To nie będzie tak, że tylko PiSowcy lub KOwcy stracą. Stracimy wszyscy wszystko.
Skoro już mamy brać kredyt to może lepiej wziąć od samych siebie i później otrzymać odsetki wyższe niż ten kredyt?
Skoro suwerenność państwa ma dosyć istotne znaczenie, a jego nieistnienie jeszcze istotniejsze, to może lepiej wykazać się samodzielnością i samodzielnie się zabezpieczyć? Zapomnieć na moment o wzajemnej nienawiści i załatwić istotną sprawę, a dopiero potem dalej się wzajemnie łomotać.
Władimir Semirunnij - srebro na 10000 metrów jazda szybka na lodzie. To pierwszy polski łyżwiarz - medalista olimpijski z XXI w, z którym nie jeździłem na torze i którego nie znam osobiście.
Podobno pelletu brakuje, a jeśli jest to jest drogi. Czy przypadkiem oprócz niskich temperatur nie przyczynił się do tego minister (tfu) Dorożała, który nienawidzi leśników i myśliwych i tępi gospodarkę leśną. O głupszego trudno. To zadanie optymalizacyjne idzie Tuskowi jak z płatka. To jest na granicy cudu. Nawet Bronisław Komorowski mówi, że Dorożały nie znosi. Nie mówiąc o Możdżonku. Spadło z Gniezna nieszczęście na ojczyznę, Nawet dwa nieszczęścia. Hennig Kloska też jest stamtąd.
Dorożała jak jeszcze trochę porządzi to rzeczywiście będziemy ostatnim pokoleniem. Pozamarzamy, aby kornik się płodził. Ekoszykany zaciskają nam pętle na gardle. Wysokie ceny pelletu i jego brak to nie przypadek. To konsekwencja szaleństwa ekologicznego. Inżynierowie konstruując uwzględniają współczynnik zapasu. Czemu nie robi tego rząd i jego karząca ręka - Dorożała?
Tak to jest, gdy wyciągnie się konsekwencje z idiotyzmu stosowanego potocznie zwanego polskim systemem prawnym. Koń się przedawnił. Fenomenem jest to, że koń się wywinął. Daje się we znaki powszechny brak kompetencji w zagadnieniach czystości białych kołnierzyków.