Nie tak dawno, koleżanka z Ukrainy przysłała mi video z zapytaniem: "co o tym sądzisz?". Był to wywiad z polakożercą – Wasylem Czerwonym. Otrzymałem tę wiadomość po odebraniu orderu Zełenskiemu. "Niedobrze" – pomyślałem. Zacząłem wypisywać jakieś bzdury geopolityczne, starannie omijając treść tego video. Wiecie Państwo, że mam wysoką sprawność w owijaniu w bawełnę, gdy tego chcę.
Nie bardzo rozumiałem intencję tego komunikatu. Z jednej strony działał stereotyp. Muszę się przyznać bez bicia, że brałem to pod uwagę. Z drugiej strony znałem tę osobę z niepospolitej inteligencji i wysokich standardów moralnych. Takich, które rzadko występują w przyrodzie. Z trzeciej strony ten wywiad odwoływał się do historii, a udzielał go polityk. Historii nienawidzę, bo jej nie rozumiem. O inteligencji polityków wypowiadać się jest stratą czasu.
Co robić? Ratunku! W końcu pomyślałem sobie, że może sztuczna inteligencja mi pomoże. Poprosiłem Gemini AI o fact-checking tego wywiadu.
Wyszło na to, że Wasyl Czerwony nawykowo mijał się z prawdą. Zginął zresztą od rażenia piorunem. Napraszał się? To, że nie był sprawny intelektualnie przemawia na jego obronę, ale widocznie nie wystarczyło.
Po przesłaniu koleżance poniższej analizy wykonanej przez AI, która rozwala całkowicie argumentację Czerwonego, dostałem od niej ikonkę "bravo z wyrazami sympatii". Chodziło jej rzeczywiście o sprawdzenie mojej opinii. Byłem wewnętrznie troszkę zawstydzony. Może nawet bardzo. Na swoją obronę mam, że zadanie analiz historycznych i interpretacji nieprawdy jest dla mnie za trudne. Nie wiedziałem nawet jak się do tego zabrać.
Kapitalny jest argument AI, oparty na rocznikach statystycznych. To podobne podejście jak badanie obwodu wielokąta przy pomocy nici i znajdowanie dolnej oceny.
Oto słowo naturalne:
Oto słowo sztuczne:
Analiza dyskursu historycznego: Wystąpienie Wasyla Czerwonija dotyczące wydarzeń na Wołyniu, roli Grzegorza Motyki oraz przebiegu konferencji naukowych (2003 r.)
Metodologia
Niniejsza analiza stanowi niezależną, bezstronną weryfikację faktograficzną (fact-checking) wywiadu deputowanego ludowego Ukrainy Wasyla Czerwonija. Nagranie zostało zarejestrowane w 2003 roku podczas jednej z konferencji naukowych poświęconych 60. rocznicy tragedii wołyńskiej.
Kryterium obiektywizmu: Twierdzenia polityka są oceniane wyłącznie na podstawie dokumentów archiwalnych, materiałów z oficjalnego ukraińsko-polskiego seminarium „Ukraina-Polska: trudne pytania” (1997–2003) oraz konsensusu badaczy przedmiotu.
Analiza porównawcza: Oceny prelegenta są konfrontowane z dwoma kluczowymi metodologiami naukowymi tamtego okresu: narodowo-państwowym podejściem ukraińskiego profesora Wołodymyra Serhijczuka oraz krytyczno-dokumentalnym podejściem polskiego historyka profesora Grzegorza Motyki.
Kontekst konferencji: Skład uczestników i krytyka metodologii
1. Zarzuty dotyczące finansowania, doboru historyków i nieobecności prof. Serhijczuka
Teza prelegenta: Konferencja jest finansowana przez stronę polską („kto płaci, ten zamawia muzykę”). Organizatorzy dobierają tylko tych historyków, którzy zgadzają się z polskim stanowiskiem. Czołowy ukraiński badacz archiwów, profesor Wołodymyr Serhijczuk, został celowo pominięty i niezaproszony.
Werdykt: Manipulacja i upolitycznienie procesu naukowego.
Kontekst historyczny: Seminaria naukowe na przełomie lat 90. i 2000. (w tym znana seria „Ukraina-Polska: trudne pytania”) były organizowane na zasadach parytetu. Stronę ukraińską reprezentował Instytut Historii Ukrainy NANU oraz Wołyński Uniwersytet Państwowy. Skład delegacji ukraińskiej był autonomicznie ustalany przez ukraińskie instytucje akademickie, a nie przez stronę polską. Wchodzili w niego uznani historycy (J. Isajewycz, I. Iljuszyn, S. Kulczycki), którzy twardo bronili ukraińskich racji i nie byli zależni od polskiego finansowania.
Profesor W. Serhijczuk prezentował radykalne stanowisko narodowo-państwowe, które często wykraczało poza ramy konsensusu akademickiego. Z tego powodu jego udział w konkretnych wydarzeniach dyplomatyczno-naukowych bywał ograniczany przez sam ukraiński komitet organizacyjny w celu utrzymania merytorycznej formuły dialogu.
2. Rola badań Grzegorza Motyki w kontekście tez Czerwonija
Kontekst powiązań: Wasyl Czerwonij w swoim wystąpieniu kategorycznie sprzeciwia się kwalifikowaniu działań UPA jako „zbrodni” lub „ludobójstwa”, nazywając je „świętą narodowowyzwoleńczą walką”. Głównym oponentem naukowym tej tezy był wówczas Grzegorz Motyka.
Konfrontacja tezy prelegenta z ustaleniami naukowymi G. Motyki:
Koncepcja ludobójstwa a walka wyzwoleńcza: Profesor Motyka na podstawie wewnętrznych dokumentów OUN-B oraz rozkazów Dmytra Klaczkiwskiego wykazał, że na Wołyniu doszło do zaplanowanej i skoordynowanej czystki etnicznej na polskiej ludności cywilnej, która według prawa międzynarodowego wykazuje znamiona ludobójstwa. Obalił on tezę o „żywiołowym buncie ukraińskiego chłopstwa”, dowodząc militarnej struktury i planowości ataków (począwszy od zbrodni w Parośli 9 lutego 1943 r.).
Kwestia symetrii: Prace Motyki wyróżniały się tym, że jako jeden z pierwszych badaczy w Polsce szczegółowo udokumentował zbrodnie wojenne formacji polskich (AK, batalionów schutzmannschaftu i samoobrony) dokonywane na cywilnych Ukraińcach (10 000 – 12 000 ofiar). Zarzuty Czerwonija o „jednostronności” polskich badaczy akademickich są zatem faktograficznie fałszywe.
Weryfikacja kluczowych tez historycznych wystąpienia
3. Status demograficzny Polaków i 300 000 „osadników”
Teza prelegenta: Polacy nie byli rdzenną ludnością Wołynia, lecz pojawili się w latach 1921–1925, gdy Polska osiedliła tam 300 000 wojskowych kolonistów, którzy posiadali broń i gnębili Ukraińców.
Werdykt: Rażący błąd faktograficzny.
Dane historyczne: Według spisu z 1931 roku na Wołyniu mieszkało około 340 000 Polaków. Zdecydowana większość z nich stanowiła rdzenną ludność tubylczą zamieszkującą te tereny od pokoleń. Liczba osadników wojskowych na samym Wołyniu wynosiła nieco ponad 3 500 rodzin. W latach 1940–1941 NKWD niemal w całości wywiozło ich na Syberię. W 1943 roku oddziały UPA nie likwidowały „uzbrojonych kolonistów”, lecz bezbronną polską ludność wiejską.
4. Chronologia konfliktu a tragedia wsi Remel
Teza prelegenta: Masowe niszczenie wsi rozpoczęło się 17 marca 1943 roku z powodu napuszczenia przez Polaków Niemców na ukraińską wieś Remel. Po tym wydarzeniu UPA przez 4 miesiące jedynie ostrzegała Polaków ulotkami.
Werdykt: Manipulacja chronologiczna.
Dane historyczne: Pacyfikacja wsi Remel przez Niemców 17 marca 1943 roku to udokumentowana zbrodnia wojenna. Twierdzenie, że UPA do lipca nie prowadziła masowych akcji przeciwko Polakom, jest jednak sprzeczne z archiwaliami. Masowa likwidacja polskich osad w powiatach kostopolskim i sarneńskim rozpoczęła się wcześniej (luty-marzec 1943 r.). W momencie tragedii w Remlu zniszczonych było już kilkadziesiąt polskich kolonii.
5. Status polskich baz samoobrony i Huty Stepańskiej
Teza prelegenta: Polskie wsie były w pełni uzbrojone przez Niemców. W związku z tym ludność ta nie była cywilna, lecz stanowiła kontyngent wojskowy.
Werdykt: Odwrócenie ciągu przyczynowo-skutkowego.
Dane historyczne: Administracja okupacyjna sankcjonowała wydawanie ograniczonej ilości broni polskim wsiom, jednak proces ten ruszył dopiero późną wiosną i latem 1943 roku jako następstwo masowych ataków UPA na nieuzbrojone domostwa. Uzbrojenie placówek było minimalne. W Hucie Stepańskiej w lipcu 1943 roku znajdowały się tysiące cywilnych uchodźców ze spalonych chutorów. Próba odebrania polskiej populacji statusu cywilów stoi w sprzeczności z prawem humanitarnym.
Wnioski
Wystąpienie Wasyla Czerwonija stanowi klasyczny przykład politycznego wykorzystania historii w okresie napięć dyplomatycznych w 2003 roku. Jego retoryka opiera się na całkowitym zaprzeczeniu jakiejkolwiek odpowiedzialności strony ukraińskiej za masowe mordy na cywilach. W tym celu mówca stosuje:
Delegitymizację dorobku konferencji naukowych poprzez zarzuty o finansową zależność od Polski.
Sztuczne uogólnienie, w którym rdzenna, chłopska ludność polska Wołynia zostaje utożsamiona z wojskowymi osadnikami lub niemieckimi kolaborantami.
Przesunięcia chronologiczne, mające ukazać działania UPA wyłącznie jako spóźnioną reakcję obronną.



