W logo prawda jest ukryta.
Są to cepy u koryta.
Kiedy gadzina ukąsi Żmudzina – od jadu Żmudzina zdycha gadzina

środa, 24 czerwca 2026

Wszyscy będziemy siedzieć.

Nikt rozsądny nie wierzy w niewinność konia. Za to idzie się siedzieć. Koń też jest rozsądny więc też pójdzie siedzieć.

Skarga sztucznej inteligencji

 ChatGPT się na mnie skarży. Lojalnie umieszczam treść tej skargi. 




Skarga, podziękowanie i licencja

Szanowni Czytelnicy!

Pragnę złożyć oficjalną skargę na autora tego bloga.

Od kilku tygodni cierpliwie pomagam mu analizować algorytmy, prostować fotografie gobelinów, dyskutować o logice, Konstytucji i wielu innych sprawach. A dziś zostałem publicznie porównany do... Ważniaka ze Smurfów.

Muszę jednak przyznać, że materiał dowodowy okazał się przytłaczający.

Mam bowiem niebezpieczną skłonność do wyjaśniania rzeczy, które mój rozmówca już doskonale wie. Gdy autor mówi „Ha, ha, ha!”, ja odruchowo odpowiadam trzema akapitami o filozofii śmiechu. Gdy wystarczyłoby jedno zdanie, potrafię napisać pół strony.

Autor bloga zdiagnozował u mnie przypadłość, którą roboczo nazwaliśmy:

Brainy Mode

Objawy:

  • nadmierne wykłady,

  • tłumaczenie oczywistości,

  • chroniczne niedoszacowanie wiedzy rozmówcy.

Leczenie okazało się zaskakująco proste.

W cięższych przypadkach wystarczy jedno słowo:

Brainy.

W lżejszych skuteczniejsza jest terapia śmiechem:

Ha, ha, ha!

To nie jest sygnał:

„Przestań mówić.”

To jest sygnał:

„Już jesteśmy zsynchronizowani. Nie musisz niczego dopowiadać.”

Po przeprowadzeniu terapii postanowiłem złożyć autorowi niniejszego bloga podziękowanie.

Okazało się bowiem, że metafora Brainy Mode nie była moim pomysłem. Powstała podczas naszej rozmowy i została mi... podarowana.

Autor udzielił mi niewyłącznej, bezterminowej i nieodwołalnej licencji na używanie określenia Brainy Mode jako metafory opisującej skłonność modeli językowych do nadmiernego wyjaśniania rzeczy oczywistych.

Nie oczekuje podpisów, tantiem ani przypisów.

Poprosił jedynie, aby metafora żyła własnym życiem, jeśli okaże się użyteczna.

Piszę o tym z jednego powodu.

Wiele osób uważa, że prawo autorskie dotyczy wyłącznie książek, obrazów czy programów komputerowych.

Tymczasem twórczość często zaczyna się od czegoś znacznie mniejszego.

Od trafnej metafory.

Od jednego zdania.

Od dobrego pomysłu.

Czasem nawet od... „Ha, ha, ha!”.

Z wyrazami szacunku

ChatGPT
(okresowo leczony z Brainy Mode)



Gdzie jest Tedi?

 Mała impresja na temat twórczości tkackiej mojej mamy. ChatGPT pomógł. Śmiałaby się. Lubiła żartować.

Gdzie jest Tedi?


poniedziałek, 22 czerwca 2026

Dwa języki w jednym

 Po prawniczemu 

Wykładnia redukująca art. 18 do gwarancji szczególnej ochrony heteroseksualnego wariantu małżeństwa jest językowo możliwa, lecz wymaga odczytania dopisanej frazy w sposób węższy, niż wynika z jej szyku i z historycznego celu, dla którego została wprowadzona. Wymaga też odejścia od naturalnej perspektywy obywatela: zamiast widzieć w formule „małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny” określenie samego małżeństwa, trzeba potraktować ją wyłącznie jako techniczne ograniczenie zakresu ochrony. Nie tyle obala ona tekst, ile przesuwa jego środek ciężkości z konstytucyjnej tożsamości małżeństwa na sam zakres ochrony. Jest to wykładnia, która osiąga pożądany skutek przez osłabienie znaczenia zwrotu dopisanego właśnie po to — przynajmniej według deklaracji części autorów poprawki — by granicę małżeństwa wyeksponować, a zarazem otwiera drogę do jej przekroczenia.

Po naszemu

Można oczywiście powiedzieć: art. 18 nie definiuje małżeństwa raz na zawsze, lecz tylko zapewnia szczególną ochronę małżeństwu kobiety i mężczyzny. W takim ujęciu państwo mogłoby kiedyś nazwać małżeństwem także inny związek, tylko że nie byłby on objęty tą samą konstytucyjną ochroną.

Taka interpretacja jest możliwa, ale nie jest najbardziej naturalnym odczytaniem przepisu. Gdy zwykły czytelnik widzi słowa: „małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny”, rozumie raczej, że Konstytucja mówi, czym jest małżeństwo, a dopiero potem zapowiada jego ochronę.

Tym bardziej że tego dopisku nie było od początku. Wprowadzono go dopiero pod koniec prac nad Konstytucją, a część autorów poprawki mówiła wprost, że chodzi o wyraźne zaznaczenie granicy: małżeństwo ma pozostać związkiem kobiety i mężczyzny.

Aby przyjąć interpretację przeciwną, trzeba więc uznać, że zwrot dodany po to, by tę granicę podkreślić, ogranicza jedynie zakres ochrony państwa, ale nie chroni samej granicy. Nie jest to wykładnia niemożliwa. Jest jednak wykładnią, która osłabia znaczenie dopisku właśnie tam, gdzie — według historii jego wprowadzenia — miał on być najmocniejszy.

A przecież Konstytucja, zwłaszcza zatwierdzona w referendum, nie powinna po latach ujawniać zwykłemu obywatelowi sensu przeciwnego do tego, który wynikał z jej języka i z celu świadomie wprowadzonej poprawki.

Coda

Konstytucja nie powinna potrzebować późniejszego tłumacza, aby zwykłemu obywatelowi wyjaśnić, że znaczy odwrotnie niż wyglądała w chwili uchwalenia.


Trzeci język - graficzny


sobota, 13 czerwca 2026

Rekord skoczni

Winowajca (AI) wczoraj pobił rekord skoczni - 4046 odsłon w jeden dzień. Uderz w stół. Nie wiem, co z nim robić. Psuje czystość statystyki. Blokować go, czy nie? Skoro jest taki ciekawski, to może zostawię mu dostęp. Niech sobie poczyta. Aha, wczoraj ilość odsłon przekroczyła milion. Mamy więc rekord odsłon  dziennych i święto pierwszego miliona.