W logo prawda jest ukryta.
Są to cepy u koryta.
Kiedy gadzina ukąsi Żmudzina – od jadu Żmudzina zdycha gadzina

środa, 29 lipca 2026

Jak zostałem gorylem

Leniwiec - to zwierzę było w młodości moim ideałem. Podobały mi się jego powolne ruchy. Lubiłem też wisieć na drzewie. Byłem samotnikiem. Stado - to nie dla mnie. Jeśli chodzi o odżywianie to bliski doskonałości był koala. Eukaliptus - wspaniały smak,  zapach i wrażenia dodatkowe. Używka w roli pożywienia. Natura pokazała, że można być ciągle nawalonym bez szkody dla zdrowia.  Koala to hippie świata zwierząt. Aż dziwne, że to ludzie, a nie australijskie niedźwiadki stworzyli muzykę psychodeliczną.

Życie potoczyło się inaczej i w pewnym momencie konwenans wziął nade mną górę. Skończyłem studia, zacząłem pracować. Wymarzona ścieżka zupełnej abnegacji na zawsze została dla mnie zamknięta. Pogrążyłem się w pracoholizmie.

W 1991 roku byłem kierownikiem Zakładu Informatyki na WSP.  To było miejsce bliskie ideału, bo jak wiadomo, jest on strukturą algebraiczną. Lubiłem je i ludzi tam pracujących. 

Do Olsztyna przyjechał Papież. Z racji zajmowanego stanowiska i umiejętności obsługi urządzeń powierzono mi pracę w centrum prasowym, mieszczącym się w budynku na Głowackiego. Dostałem plakietkę, którą ochoczo przywiesiłem sobie na szyi. Biegałem tu i tam. Pewnego razu przechodziłem
przez ulicę koło budynku DOKP (obecnie Urząd Marszałkowski, a jeszcze wcześniej Rejencja i Gestapo). Po obu stronach były tłumy ludzi.  Dowodzący policjant przyjrzał się mej plakietce,  coś sprawdził przez radiotelefon, kiwnął głową i gestem ręki pozwolił mi przekroczyć linię szpaleru. Za sobą usłyszałem pełne podziwu dla mnie słowa - "Zobaczcie - goryl!".




Bez fanfar

Wczoraj była piąta rocznica pojawienia się niewidzialnej ręki na osiedlu. Napis wykonała zgodnie z PN‑80/N‑01606.



niedziela, 26 lipca 2026

Wieczorek dekomunizacyjny

 W Leningradzie sekretarzem studenckiej POP PZPR był Wiesiek. W erze dekomunizacji zorganizował "Wieczorek Dekomunizacyjny". Czołowym punktem programu było jedzenie legitymacji PZPR. Wiesiek zamówił u Bliklego ciasteczka w tym kształcie. 

Jednak nastąpił "cud"

 PiS się rozmnożył przez podział, a nie jak marzyli jego wrogowie w wyniku aktu seksualnego. 

czwartek, 23 lipca 2026

Przerwa na reklamę

STOWARZYSZENIE ROZBÓJ PLUS vel «КРЫША» NOWOŚĆ · GŁÓWNA USŁUGA LIKWIDACJA PAŃSTW hurt · detal · rozbiór — pod klucz Kompleksowo. Dyskretnie. Z fakturą VAT. Drobnica (mienie, konkurencja, dowody) — na życzenie. PROMOCJA · DRUGIE PAŃSTWO −50% ☎ 0-800-ROZBÓJ · zaliczka bezzwrotna „Nasza krysza — Twój spokój.” Stowarzyszenie nie odpowiada za skutki, w tym za likwidację Zleceniodawcy oraz jego państwa. Członkostwo PLUS wymagane. Rozbiór na raty. Tuum Nostrum Est · EST. MMXXV.

wtorek, 21 lipca 2026

Szkoda

 Szkoda, że Jarek już nie prowadzi "Prezydentów i premierów". Teraz sytuacja nabrała dynamiki, dzięki której audycja prowadzi się sama. Ujawniły się różnice w poglądach, bo na przykład Leszek Miller wyszedł już z polityki i nie baczy na kontekst interesu swej partii. Wali z grubej rury.  Wystarczy tylko moderować. Swoją drogą, Bielecki nigdy mi nie leżał. Za naiwny, jak na premiera. Dobrze sobie daje radę w osobistej karierze, ale wielka polityka go przerasta. W innym fragmencie tego programu, wyzywa ludzi tanimi numerami o 'pożytecznych idiotach'. Przy tym nie potrafi powiedzieć tego po polsku, mówi po angielsku (useful idiot) próbuje (żałośnie) po rosyjsku (дурак zamiast полезный идиот). Nie pamiętam, aby prezentował kiedykolwiek formę intelektualną adekwatną do zajmowanego stanowiska. Taki "pożyteczny geniusz" korporacji konsultingowych dotknięty postępującym zwałęszeniem. Szkoda, że był premierem. Z drugiej strony, szkoda, że premierem nie był Paweł Kowal. Byłoby jeszcze mocniej, chyba że Miller nie przychodziłby na odcinki, w których występuje Kowal. Byłoby widowisko jak w Colosseum. Lwy nie byłyby potrzebne.