W logo prawda jest ukryta.
Są to cepy u koryta.
Kiedy gadzina ukąsi Żmudzina – od jadu Żmudzina zdycha gadzina

poniedziałek, 29 maja 2017

Tryptyk ku czci mecenasa Szczechowicza

PAP (Poduchowa Agencja Prasowa) podaje, że Piotr Obarek dostał zamówienie na wykonanie ołtarza ku czci doktora habilitowanego mecenasa Jarosława Adama Szczechowicza. Ołtarz będzie miał formę tryptyku. Z lewej strony będzie nawiązywał do doktoratu, z prawej do monografii a w centralnej części ukazana zostanie alegoria habilitacji. Piotr zastanawia się, czy poszczególne elementy wykonać jako płaskorzeźby czy też użyć innej techniki znanej z plakatów. Pośrodku ma być umieszczony pomnik uczonego w todze będącej połączeniem togi radcowskiej, sędziowskiej i uniwersyteckiej. Omne trinum  perfectum.W ręku będzie trzymał wędkę. Termin krótki.

Na otwarcie zostanie przygotowana melorecytacja "Czytajmy Szczechowicza!". Trzech artystów z ulubionego zespołu rektora na koturnach będzie czytać wybrane fragmenty pokazując jedność ich treści. Mistrzem ceremonii i dyrygentem  będzie Ryszard Górecki. Uroczystość tą uświetni delegacja Forum Akademickiego z profesorem Markiem Wrońskim.

Do wykonania dzieła Piotr otrzymał półprodukty:
Doktorat:

Monografię:

Habilitację:

niedziela, 28 maja 2017

Jako pierwsi skopiowali

Centrum Innowacji i Transferu Technologii UWM wraz z rektorem odkryli  rower. A gdzie? Na śmietniku niemieckiej ambasady. Pomysł, który jest pierwowzorem akcji UWM jest znany od wielu lat. Oni jako pierwsi w UWMie go skopiowali. Z braku własnych innowacji "wymyślają" cudze. Równie to wtórne jak "Green University". Podobną akcję od wielu lat organizuje T-Mobile. UWM wmawia olsztyńskiej wiosce,  że robi coś jako pierwszy.  "Jako pierwsza uczelnia w kraju Uniwersytet rozpoczął kampanię „Kilometry uśmiechu – UWM dzieciom"". Sparafrazowali hasło "Kilometry dobra", pod którym od dawna znane są takie inicjatywy wśród użytkowników "Endomondo Sports Tracker". Kilometry uśmiechu -  z politowania nad tym sposobem uprawiania innowacji poprzez kopiowanie.






sobota, 27 maja 2017

Urbaniak

Michał Urbaniak. Skrzypek nad skrzypkami. Nie znam lepszego. Rozpoznał w Mariocie "Mrówkę" - moją żonę. Skąd oni się znają? Posłuchajcie geniusza!


Tu opowiada o czasach, w których miałem 15 lat i popadłem w uzależnienie od niego.




Zbigniew Seifert

Genialny skrzypek. Zmarł w wieku 33 lat.


Jerry Goodman - legendarny skrzypek

Jerry Goodman, skrzypek prawie tak dobry jak Urbaniak. Chociaż o wiele bardziej sławny. "O przyszłości lotnictwa". Muzyka w stylu ambient. Za prekursora uważa się Eryka Satie. Pofruwajmy.


A tu żarcik - Orangutango.  Słowny i muzyczny.


czwartek, 25 maja 2017

Tomrich, co Ty na to?

Źródło express.olsztyn.pl
Tomrich, przeczytaj: - Taka interwencja zdarza się bardzo rzadko - tymi słowami senator Lidia Staroń rozpoczęła dzisiejszą konferencję prasową, której tematem przewodnim była lichwa, uskuteczniana przez - nie bójmy się tych słów - zorganizowane grupy przestępcze. - To niewyobrażalne jaki los potrafi zgotować człowiek innemu człowiekowi z chęci zysku - dodała Lidia Staroń.
Pożyczyła 600 złotych na komunię - omal nie straciła dorobku całego życia. 
Tomrich, przez całe swoje  życie nie zrobiłeś tyle dobrego co Lidia Staroń tą interwencją. Z kim się równasz? Kogo obgadujesz, podły tchórzu? Napisałeś "Staroniowa to osoba walcząca przede wszystkim o swoje interesy! Ja na nią na pewno nie zagłosuję." Dzięki niej skończył się 14 letni koszmar pani Barbary Kosewskiej. Ty tylko wychwalasz swojego mało rozgarniętego w mowie Góreckiego a obgadujesz wszystkich innych.

Jak dobrze, że senatorem nie jest Górecki!  On tylko rowerkiem jeździ i wygaduje dyrdymały o mikrowiatrakach.


Społeczna odpowiedzialność UWM

P. Jodko każde wystąpienie zaczyna od poruszania kwestii społecznej odpowiedzialności.  Gadanie bzdur najwyraźniej jest teraz w UWM w modzie, w której ta osoba jest przodowniczką.

Otóż ja bardziej stawiam na odpowiedzialność indywidualną. Dlaczego? Ano dlatego, że to wymóg współczesnej cywilizacji. Odpowiedzialnych indywidualnie łatwiej się ściga.
Na czym polega genialny wynalazek UWM Wsiedli na rowery, aby pomóc dzieciom ? Ano, na tym, że przelicza się przejechane rowerem kilometry na złotówki i zasila się tak obliczoną kwotą placówki opieki nad dziećmi. Zasadnym jest pytanie, skąd się biorą te pieniądze? Najwyraźniej nie są one indywidualne. Nie są tworzone też w wyniku pedałowania. Organizuje się jakąś błazenadę, z której ma wynikać że UWM jest wielkim darczyńcą na rzecz dzieci. Nie konkretny człowiek, tylko UWM. UWM z kolei skąd ma pieniądze? Głównie z dotacji. Niech oni lepiej zajmą się nauczaniem studentów i nauką a nie parodiowaniem dobroczynności. No i te bzdurne samochwalne tyrady rektora. Nie dość że głupie, to niepoprawne gramatycznie. Grożą destrukcją dla intelektu.

Podobne błazenady organizuje się z okazji balów karnawałowych, które całkiem przypadkowo bardzo często organizowane są 15 lutego, w urodziny rektora. Tam chociaż jest przeprowadzana jakaś zbiórka. Zebrane kwoty godne są politowania. Z wielką pompą organizuje się przekazanie 4500 zł na rzecz wdów i sierot po policjantach. Mają rozmach!  A ten bal to ile kosztował? Ile tam przeżarto i przepito?

Wiele osób z UWM (o kilku z nich dowiedziałem się zupełnie przypadkowo) indywidualnie wpłaca stałe kwoty na Jeevodaya.  Po kilku latach nazbierało się niektórym (indywidualnie) tyle, że UWM musiałby na rowerach objechać wielokrotnie kulę ziemską. Osoby te nie są żadnymi krezusami i nie chwalą się przed nikim. Często to osoby chore. Wpłacają znaczące dla nich kwoty z własnych pieniędzy. Wolą odpowiedzialność indywidualną.