Szkoda, że Jarek już nie prowadzi "Prezydentów i premierów". Teraz sytuacja nabrała dynamiki, dzięki której audycja prowadzi się sama. Ujawniły się różnice w poglądach, bo na przykład Leszek Miller wyszedł już z polityki i nie baczy na kontekst interesu swej partii. Wali z grubej rury. Wystarczy tylko moderować. Swoją drogą, Bielecki nigdy mi nie leżał. Za naiwny, jak na premiera. Dobrze sobie daje radę w osobistej karierze, ale wielka polityka go przerasta. W innym fragmencie tego programu, wyzywa ludzi tanimi numerami o 'pożytecznych idiotach'. Przy tym nie potrafi powiedzieć tego po polsku, mówi po angielsku (useful idiot) próbuje (żałośnie) po rosyjsku (дурак zamiast полезный идиот). Nie pamiętam, aby prezentował kiedykolwiek formę intelektualną adekwatną do zajmowanego stanowiska. Taki "pożyteczny geniusz" korporacji konsultingowych dotknięty postępującym zwałęszeniem. Szkoda, że był premierem. Z drugiej strony, szkoda, że premierem nie był Paweł Kowal. Byłoby jeszcze mocniej, chyba że Miller nie przychodziłby na odcinki, w których występuje Kowal. Byłoby widowisko jak w Colosseum. Lwy nie byłyby potrzebne.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.