Prezydent odznaczył Helenę Pyz, prowadzącą w dalekim Jeevodaya ośrodek dla trędowatych i ubogich oraz mianował Teresę Astramowicz-Leyk. Obie Panie znam i bardzo szanuję. Zasłużyły na te wyróżnienia. Chociaż podejrzewam, że feministki mogą mieć zastrzeżenia, że krzyż nie powinien być kawalerski tylko 'osoby stanu cywilnego wolnego'. W ogóle dlaczego krzyż? Dlaczego 'od rodzenia', skoro kawalerski? Troszkę je można uspokoić. Pani Helena otrzymała krzyż komandorski, a nie kawalerski.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.