Na UWMie pojawili się CELEBRYTYCY. To mutacja informatyków w kierunku celebryty. Olsztyńscy celebrytycy chodzą w krótkich spodenkach i lubią hip-hop. Patronką tej grupy jest Santa Monica, dlatego udają się z pielgrzymką do Kalifornii.
niedziela, 1 sierpnia 2021
sobota, 31 lipca 2021
Kulturkampf na UWMie
sobota, 17 lipca 2021
Bezpieczeństwo przede wszystkim
poniedziałek, 12 lipca 2021
Sezon ogórkowy
Szanowni Państwo,
Ogłaszam sezon ogórkowy. Ostatnio może by i powstało kilka fajnych wpisów, ale myśli na tyle są ulotne z powodu temperatury, że wyparowują przed ich utrwaleniem.
Teraz czekam, jakie byki wyrosną na łąkach Campusu Polska Przyszłości, aby je użyć jako surowca. Niech rosną i się tuczą aż się da z nich zrobić krwisty befsztyk.
Daję sobie wolne.
piątek, 9 lipca 2021
Zmiana w Afganistanie
USA się wycofały. Teraz kolej na Rosjan. Na bezdroża Afganistanu powrócą Kamazy. Przy 150 km/h wielotonowa ciężarówka lata do 2 metrów nad ziemią. Afganistan - znakomity poligon.
środa, 7 lipca 2021
P.o.Ducha poleca
Film dokumentalny "Ambasador". Można obejrzeć na vod.tvp.pl lub gdziekolwiek indziej. Kiedyś moi znajomi jechali pociągiem z przedstawicielami pewnej korporacji. Posłańcy imperium mówili w swoim narzeczu w błogim przeświadczeniu, że nikt tego języka nie rozumie, bo czy małpy inne niż te, które oni wytresowali w ogóle mogą cokolwiek rozumieć. Byli zachwyceni tym, że Polska zajmuje się rekonstrukcją historyczną biznesów, jakie robili z Nigerią w XX w. Jak mówili - w Polsce czują się o 20 lat młodsi bo takie interesy, jak w Polsce robili wtedy w Afryce. Było to za czasów polskiego rządu, który uważał się za najbardziej oświecony.
Z wyjątkiem folkloru, rola zagranicznej dyplomacji w Polsce wcale nie odbiega od opisanej w filmie mówiącym o przygodzie dziennikarza, który kupił sobie papiery dyplomaty Liberii i działał w Republice Środkowej Afryki w latach 2006-2012. Nic na to nie wskazuje, że swą działalność zakończył. Kolonializm w Afryce - to ciągle działa, a nawet się wzmaga dzięki wysiłkom dyplomatów tej "lepszej Europy" i Chin.
Oto co pisze o filmie kanał "Movieclips Trailers":
This darkly comic, genre-bending piece of journalism from international provocateur Mads Brugger rips the corroded lid off the global scheme of political corruption and exploitation happening in one of the most dangerous places on the planet: the Central African Republic. Armed with a phalanx of hidden cameras, black-marked diplomatic credentials and a bleeding-edge wit, Bruegger transforms himself into an outlandish caricature of a European-African Consul. As he immerses himself in the life-threatening underworld of nefarious bureaucrats, Bruegger encounters blood diamond smuggling, bribery, and even murder--while somehow managing to crack amazing razor-sharp barbs at every steps along the way. From each absurdly terrifying/hilarious situation to the next, The Ambassador is a one-of-a-kind excursion from the man whom The Huffington Post called "the most provocative filmmaker in the world."
Bokassa był ludożercą, ale za jego czasów w Republice Środkowej Afryki panował względny spokój i porządek.
wtorek, 6 lipca 2021
Jak wyjść ze szponów nałogu?
Telefon komórkowy. Takie małe coś, a uzależnia. Trudno mi zrozumieć, dlaczego w chwili, w której nie mam nic do roboty zaglądam na tego małego potworka. W 999 przypadkach na 1000 uruchomienie i gapienie się ekranik jest całkowicie bez sensu. Kolorowa treść przy pozornej dynamice pozostaje bez zmian. Dlaczego odrzuciłem gazety, a czytam te same, albo jeszcze gorsze brednie w komórce? Na szczęście nie doszedłem do takiego etapu, że używam krzemowego gamonia w kościele.
Na szczęście pewnego dnia wysiadły w domu dwa egzemplarze "flagowca awaryjności" Samsunga A40. Musiałem wyjąć z szuflady starą komórkę, której użytkowanie to prawdziwa rozkosz masochisty. Nic na niej nie widać a łączność - szkoda gadać. Szczególnie w sieci OffRange na naszej ulicy. Okazało się jednak, że da się z tym żyć. Gdy ktoś do mnie dzwonił to odbierałem połączenie po to tylko aby dzwoniącego zawiadomić, że zadzwonię z komórki Mrówki. Zdarzyło się to w ciągu miesiąca może ze dwa razy. Oznacza to że komórka tak naprawdę jest bardzo rzadko mi potrzebna. Natomiast jako przeszkadzajka jest pierwsza klasa. Doskonale się nadaje do wypełnienia pustki pustką.
Przy dużej awaryjności trzeba mieć jakiś działający telefon w zapasie. Ostatnio było tak, że w mojej wysiadł aparat fotograficzny, i już się zabierałem do przygotowania jej do serwisu. W pewnym momencie nadchodzi Mrówka i mówi, że jej komórka "się nie ładuje". Ta druga awaria dużo poważniejsza. Musiałem zrobić roszadę. Mrówczy SIM do mojej komórki, Jej komórka do serwisu, a moja SIM do starożytnego złomu z dna szuflady. Moje cierpienie nauczyło mnie, że życie praktycznie bez komórki jest możliwe, a nawet przyjemne.
Teraz terapia. Muszę opracować jakąś taktykę. Dziś nie wziąłem maszynki do gadania na spacer. Przeżyłem, a nawet skorzystałem, bo nie męczyły się oczy i widok naturalny jest w 3D i o wiele większej rozdzielczości niż z najlepszego flagowca. Poza tym spada prawdopodobieństwo wejścia pod lub na samochód lub inną przeszkodę.
Podobnie było z tramwajami i samochodem. Budowa torów tramwajowych przeszkadzała mi na tyle w dojechaniu do ówczesnego Real-a a dzisiejszego Auchana, że zacząłem tam chodzić piechotą. Miasto zrobiło w ramach OBO fajną ścieżkę mniej więcej od domu Prezydenta Grzymowicza w dwu kierunkach: do sklepu Aksamitka oraz do Auchana. Z tej ostatniej korzystam i ja. Można podziwiać bardzo piękne drzewa jak z obrazów Szyszkina i zaoszczędzić na paliwie. Dzięki tramwajom odkryłem że mam nogi. Przy mojej skłonności do abnegacji znalazłem dla siebie fajną, bezpłatną formę rekreacji.
Pora wyzwolić mózg od męczenia go bredniami przy pomocy wszędobylskiej komórki. Już lepiej w ogóle nie myśleć, niż zatruwać się nachalnym marketingiem i polityką. Tyle jest fajniejszych zajęć niż wchodzenie w rozszalały nurt przeciętności.



